IZHMOTO.PL
Forum użytkowników i sympatyków motocykli IŻ

Pozostałe - Matchless G3LS 1953

sztyga20 - Pon 16 Paź, 2017
Temat postu: Matchless G3LS 1953
No to będą dwie 350.

Już od pewnego czasu rozglądałem się za drugim motocyklem do remontu. Początkowo ogromnie chciałem zapolować na EMW R35, przeglądałem serwisy aukcyjne w Polsce i za granicą i jakoś mi przeszło. :)

Natomiast w trakcie szukania EMW zainteresowałem się angielskimi motocyklami. Na Allegro był nie tak dawno w częściach "Matchless 500", po konsultacjach z ludźmi z jakiegoś angielskiego forum okazało się że jest to mieszanina kilku silników i motocykli, napisałem o tym do sprzedawcy ale nic nie zmienił w opisie aukcji, dalej był w 90% kompletny Matchless 500... Zdenerwowałem się i zacząłem szukać na zagranicznych portalach aukcyjnych.

I oto jest Matchless G3LS. Przywędrował z dala, bo aż ze Szwecji, ale całkiem kompletny, numer ramy i silnik właściwy rocznikowo. I co ważne wyszło taniej niż ten Matchless 500 w Polsce.

Brakuje zbiornika oleju ale to nie powinno być problemem, brakuje też prędkościomierza (to niestety droższa sprawa). Natomiast biżuteria kierownicy, iskrownik, prądnica, lampa itp wszystko wydaje się być kompletne. Silnik się kręci to może nie będzie w środku tak źle.

Do końca tego roku daje sobie czas na inwentaryzację braków, później pewnie zacznę coś dłubać. Niestety katalog części nie jest taki fajny jak w iżu, że jest zwymiarowana każda śrubka, dopasowanie wszystkiego do siebie będzie sporym wyzwaniem. Poprzeczkę podnosi dodatkowo system calowy, trzeba będzie narzędzi kupić trochę, ale będzie myślę dobrze! :)

O bieżących trudnościach będę informował, pomimo że to forum Iżowe, całkiem sporo tu osób doświadczonych w remontach czterotaktów. Tak, że liczę na pomoc merytoryczną. ;)


tomboj - Pon 16 Paź, 2017

Sezon garażowy zbliża się wielkimi krokami.
Piękna maszyna. :thumbup:

nickeledon - Pon 16 Paź, 2017

AJS & Matchless Company najbardziej parchate angole według niektórych herbaciarzy :mrgreen: , choć ja parę lat temu byłem bliski nabycia półlitrowego twina spod tego szyldu.
sztyga20 napisał/a:
zacząłem szukać na zagranicznych portalach aukcyjnych.

Nareszcie ludzie zaczęli myśleć.

sztyga20 napisał/a:
Niestety katalog części nie jest taki fajny jak w iżu,

Bez przesady, nie jest tak źle jak choćby z japonią z lat 70. Mam manuala w PDF, podeślij adres e-mail to Ci prześlę - chyba, że już masz.

skrzydlaty - Pon 23 Paź, 2017

To ja też coś o motocyklach z kierownicą po lewej stronie. Jakiś czas temu kupiłem z ogłoszenia, dzięki kumplowi w Belgii BSA. Motocykl przyjechany do Polski wyglądał mało zachęcająco. A że miałem inne tematy na głowie, to nie uruchomione urządzenie chciałem zbyć z zyskiem - bez powodzenia, bo uczciwie deklarowałem, że nie wiem, co w nim piszczy.

Ostatnio stwierdziłem, że zajrzę do gada i zobaczymy. Zlałem całkiem czysty olej z silnika - wlałem świeży. Zajrzałem do sprzęgła bo ślizgało - podcięgnąłem na sprężynach. Wyregulowałem zaworki. Założyłem nieśmiertelnego pegaza, jeszcze kilka drobnych ogarnięć...

Po trzech godzinach było tak:
https://youtu.be/AtvA4VemeW4

Na razie przeszła mi ochota go sprzedać, urządzenie ma potencjał, lekka konstrukcja, 350 ccm 14PS. Teraz kilka uzdatnień i uzupełnień... i się zobaczy! :chillout:

Darek - Pon 23 Paź, 2017

Co do tej kierownicy z lewej strony, to autentycznie udał mi się dowcip. 3 lata temu postanowiłem, że na swoją 50-tkę znów kupię motocykl. Moim marzeniem był chopper i padło na Virago 1100. Rozmawiam z kolegą, ze upatrzyłem sobie taki i już byłem obejrzeć, tylko że to wersja z Wlk. Brytanii i trzeba będzie kierownicę przełożyć. Koleś pokiwał głową, ale po kilku minutach (i jednej kolejce) oświeciło go: "No jak ty k..a chcesz kierownicę w motorze przełożyć!!!" :lmao:
nickeledon - Wto 24 Paź, 2017

skrzydlaty napisał/a:
urządzenie ma potencjał

Birmingham Small Arms i wszystko jasne :chillout:

sztyga20 - Sob 04 Lis, 2017

No dobra, graty rozłożone, czas zacząć, docelowo fajnie byłoby przeznaczać jeden weekend w miesiącu na remont, ciekawe ile lat mi z tym wszystkim zejdzie:) no ale nie śpieszy się, do jeżdżenia jest przecież niezawodny Iż.

Jak mówiłem będę skręcał do kupy wszystko po kolei ewentualnie oczyszczając z korozji niektóre elementy i uzupełniając braki.
Paliło mnie z ciekawości aby przy okazji zajrzeć do silnika i sprzęgła. Na osi wału korbowego po lewej jest ciekawy patent amortyzacji wstrząsów (po lewej)

Tarcze sprzęgła metalowe niestety skorodowane, do wymiany, te korkowe może nadadzą się do regeneracjii. Najbardziej zniszczoną z tarcz przeznaczyłem na wykonanie klucza do sprzęgła.

Nakrętka 1.25 cala to prawie że metryczna 32, całe szczęście, mało brakowało a remont stanąłby na gapieniu się na nakretkę.
Głowica też ładnie wygląda, niestety wrażenie trochę zepsuło odkrycie dwóch zerwanych gwintów 22G 5/16" - ma ktoś dostęp do zestawów naprawczych typu helicoil?

Żałuję że nie zrobiłem zdjęcia popychaczy zaworowych, bardzo długie ale leciuteńkie, końce z utwardzonej stali, środek z jakiegoś stopu aluminium.
Powierzchnia gładzi cylindra bez progu, błyszcząca, ni śladu korozji. Średnica cylindra niby 69mm czyli nominał, ale na tłoku jest wybite +.030, czyli niby ponadwymiarowy, jakoś nie bardzo mi te dwa fakty pasują do siebie, no cóż, może kiedyś zagadka się wyjaśni.


Rozkręciłem i oczyściłem częściowo zespół osi tylnego koła. Jakoś w Izu to było dużo prościej zbudowanie, tutaj mamy jakieś krzywki, dwa wpusty czółenkowe i pewną ilość podkładek i nakretek. Ciekawe jest umieszczenie napędu licznika przy osi tylnego koła.

Wnętrza piasty nie ruszałem, ale z tego co wyczytałem to jest nie miej skomplikowana z bardzo nietypowymi łożyskami stożkowymi. Przy okazji: oryginalnie obręcz była chromowana, jak widać nie zostało z tego chromu zbyt wiele, ciekawe czy dałoby się tą powlokę odnowić i jak będzie trzymał się współczesny chrom na tak obciążonym elemencie, czy lepiej pomalować proszkiem na czarno ( ale to nie bedzie oryginalnie)? hm...

Tak całość wygląda po dwóch dniach pracy praktycznie od rana do wieczora:



Masa czasu schodzi z odrdzewianiem śrub, i identyfikacją która część do czego. Część śrub jest niestety zniszczona, bardzo przydały by mi się narzynki i gwintowniki 5/16, 3/8, 7/16 na gwint 26G, rzadka sprawa, znalazłem gdzieś zestaw do ściągnięcia z Indii:) zastanawiam się czy warto, uratowałbym z 50% śrub kwalifikujących się do wyrzucenia. Można prościej zamieniając na metryczne ale nie bardzo bym chciał. Ciekawa sprawa: większość śrub mocujących silnik (oryginalnych z gwintem calowy,) miała łeb 13mm ale jakiś odrobinę wiekszy niż standardowo, przydałby się klucz 13,1mm bo standardowy ciężko wchodził i trzeba było młotkiem lekko dobijać, podobne łby ma też wiele innych śrub w tym motocyklu, żaden stadardowy klucz calowy nie pasuje, trochę nie wiem skąd ten calowo-metryczny miks?

Na koniec niemiła niespodzianka, jedna z prowadnic (goleni, kolan jak kto woli) amortyzatora ma wykruszenie, jakieś pomysły czym by to naprawił? Tigiem, zalać aluminium i dać tokarzowi do przetoczenia? Nie mam doświadczenia z TIGiem i nie wiem czy to byłoby wykonalne, ewentualnie jak ktoś z Was czułby się na siłach moglibyśmy się dogadać:)


Jeśli chodzi o amortyzatory to są tam bardzo proste w budowie "lagi", nie ma żadnych stożków tylko prosta rura 1 i 1/8 z gwintem na górze, rowkami na tuleje na dole, aż się prosi żeby zamówić rurę precyzyjną i zrobić replikę, problem tylko w tym, że nie ma dostępnych w tym rozmiarze:/ ale jeszcze będę szukał.

Podsumowując: poszukiwanie:
- narzynki i gwintowniki 26G 5/16, 3/8, 7/16
- helicoil 3/8 22G dwie sztuki
- wirtuoz Tiga
- rury precyzyjne 1 i 1/8 cala (opcjonalnie)

nickeledon - Sob 04 Lis, 2017

sztyga20 napisał/a:
Na osi wału korbowego po lewej jest ciekawy patent amortyzacji wstrząsów

To tak zwany amortyzator zrywu, stosowany dość powszechnie w ówczesnych czasach. Występował również w naszym Junaku , błędnie nazywany mechanizmem przeciwzatarciowym.

sztyga20 napisał/a:
ma ktoś dostęp do zestawów naprawczych typu helicoil?

Nie polecałbym. Wolałbym zrobić tulejkę naprawczą z gwintem wew/zew (chyba, że naprawdę nie ma miejsca).

sztyga20 napisał/a:
jakoś nie bardzo mi te dwa fakty pasują do siebie

Mi ten tłok nie pasuje do oryginału :hmm:

sztyga20 napisał/a:
umieszczenie napędu licznika przy osi tylnego koła.

Standard, BSA w pewnym momencie przeniosła ten napęd do silnika (ze skrzyni biegów), ale szybko wróciła do takiego rozwiązania.

sztyga20 napisał/a:
z bardzo nietypowymi łożyskami stożkowymi

Ewolucja łożysk konusowych, ale dopóki pilnuje się luzów to można powiedzieć rozwiązanie jest wieczne.

sztyga20 napisał/a:
bardzo przydały by mi się narzynki i gwintowniki 5/16, 3/8, 7/16 na gwint 26G,

To faktycznie rzadkość, jeżeli się nie mylisz. 26 zwojów na cal stosowała tylko BSA i to chyba tylko w jednym czy dwóch rozmiarach, jeżeli dobrze rozumiem co piszesz pod skrótem 26G.

https://www.werbus.pl/pl/c/SRUBY-CALOWE/273

sztyga20 napisał/a:
Jeśli chodzi o amortyzatory to są tam bardzo proste w budowie

:)

Drogi motocykl sobie sprawiłeś ;D nowe rury (i to para) do Triumpha, Nortona czy Besy to przeważnie koszt około 50-60 funtów, ale nie do AMC. http://www.amoc-parts.com...3&idCategory=63

[ Dodano: Sob 04 Lis, 2017 ]
PS. UNC i UNF to ustandaryzowany calowy, BSW I BSF to brytyjski cal :D

sztyga20 - Sob 04 Lis, 2017

Sprawdzałem próbnikiem do gwintów, katalog też tak mówi:), gwint rzadko spotykany, niewiele brakuje mu do 1mm, dlatego trzeba uważać aby nie wkręcić metrycznej nakrętki.

Norton na pewnym etapie przejął chyba AMC i stosował w swoich motocyklach zawieszenie od Matchless/AJS typu Teledraulic, tak że dziwne że sobi licza 2x tyle jak to teoretycznie jest to samo. Były dwa typy tego zawieszenia, do 1955 z głównymi rurami średnicy 1 i 1/8 cala i od 1955 o średnicy 1 i 1/4 (dość typowy wymiar). Można zastosować pólki od wersji póżniej i wtedy problem z zakupem 1 i 1/4 rury precyzyjnej przestaje być problemem, albo nie utrudniać sobie życia i zregenerować to co jest:)

nickeledon - Sob 04 Lis, 2017

sztyga20 napisał/a:
Norton na pewnym etapie przejął chyba AMC

Było akurat na odwrót, tylko zostawili Nortonowi jego zarząd i się nie wtrącali co tylko wyszło na dobre przyszłym Commandosom.

sztyga20 - Pon 06 Lis, 2017

Odnośnie gwintów: gęstość 26tpi jest (była) standardem - tzw British Standard Cycle BSC, i była ponoć często używana w starszych brytyjskich motocyklach oraz rowerach. Różnica pomiędzy gęstością w porównaniu ze metrycznym 1mm jest minimalna, ale używanie miksów metryczno-calowych niestety niszczy nieco gwint...

Chyba zamówię te gwintowniki z Indii ale trochę będę dziwnie się z tym czuł, że będą narzędzia szły przez pół świata, bo chce mieć gwint gęstszy o setne milimetra... Przywołajcie mnie do porządku jak uznacie że zwariowałem. :)

No, ale z drugiej strony się przydadzą, gdy będę dorabiał dosyć nietypowe śruby.

golot - Wto 07 Lis, 2017

a nie łatwiej w Uk poszukać odpowiednich gwintowników /narzynek? Ebay?
Jak by co mogę pomóc w zakupie - aktualnie przebywam w UK.

pozdro golot

skrzydlaty - Czw 09 Lis, 2017

Hej! Taki 'Anielski' kącik nam się tu zrobił. ;D

Swoją drogą nie znam w polskiej wirtualnej przestrzeni miejsca wymiany myśli i wrażeń właścicieli motocykli angielskich. Środowisko w UK jest mocno hermetyczne i niechętnie dzieli się wiedzą z 'obcymi', a przynajmniej rzadko robi to za darmo.

Mam fajne tabelki z przelicznikiem cale na mm (w tym frakcje cala) i odwrotnie, przydatne warsztatowo, chętnie się podzielę na pewno się przydadzą w ogarnianiu innej rzeczywistości metrologicznej.

nickeledon - Czw 09 Lis, 2017

skrzydlaty napisał/a:
Środowisko w UK jest mocno hermetyczne i nie chętnie dzieli się wiedzą z 'obcymi',
a przynajmniej rzadko robi to za darmo.


Nie znasz chyba jeszcze środowiska austryjackiego czy niemieckiego.

sztyga20 - Czw 09 Lis, 2017

Mnie namówili żebym dołączył do klubu AJS&Matchless, no i dołączyłem, bez wsparcia Anglików będzie ciężko, mam tam wątek założony i pytam o różne rzeczy (w sumie mało ciekawe) ale trzeba przyznać że się udzielają - np czemu do głów wielu śrub nie pasują żadne calowe ani metryczne klucze, mam wrażenie ze sami nie wiedzą. ;)

Ale i tak ciekawsze postępy z remontu będę wrzucał tutaj, nie bez przyczyny bo też mam wrażenie że zrobił się tu największy w Polsce angielski kąt, no i jest ogólnie miło. :D

Narzynki zamówione z Indii, ciekawe kiedy je zobaczę - o ile w ogóle. Poszukuje amortyzatorów tylnych typu "jampot", lewej puszki narzędziowej, i zbiornika oleju. W ściągnięciu gratów pomoże mi Golot jakby co (dziękuję :) ), bo jakoś nie łudzę się że wynajdę coś z nich w Polsce.

nickeledon - Czw 09 Lis, 2017

sztyga20 napisał/a:
Narzynki zamówione z Indii, ciekawe kiedy je zobaczę - o ile w ogóle.

Nie martw się, dotrą. Odnoszę wrażenie, że 95 % części zamiennych do angoli jest od Hindusów.

sztyga20 napisał/a:
Ale i tak ciekawsze postępy z remontu będę wrzucał tutaj,

Wrzucaj, wrzucaj będzie miło :) Co prawda niektórzy będą się zżymać co to ma znaczyć i w ogóle takie tam historyje, ale się nie przejmuj. No i skończ przed Brexitem, bo później mogą być cła zaporowe.

sztyga20 napisał/a:
W ściągnięciu gratów pomoże mi Golot

Dobrze mieć jakąś wtykę na wyspach, bo na ebayu mało co i ceny sufitowe, a jakby Twój agent mógł zaliczyć jakąś większą giełdę to byś skompletował wszystko i za grosze.

A tłok zdaje się masz jednak oryginalny.

golot - Pią 10 Lis, 2017

Cytat:
Dobrze mieć jakąś wtykę na wyspach, bo na ebayu mało co i ceny sufitowe, a jakby Twój agent mógł zaliczyć jakąś większą giełdę to byś skompletował wszystko i za grosze.

Dzięki za agenta, uśmiałem się. :)

A co do giełdy, mocno nie śledzę co się dziele w środowisku weterańskim w UK a chętnie bym zobaczył jak wyglądają ichnie "bazary". Może znacie jakieś terminy takich imprez w UK? Przy okazji może by się udało koledze pomóc. :)

pozdro golot

kylo - Pią 10 Lis, 2017

Rzadko, w naszym współczesnym świecie, można spotkać się z tego typu postawą.
Dobrze, że jeszcze w środowisku weterańskim można czasem liczyć na bezinteresowną pomoc :thumbup:

skrzydlaty - Sro 22 Lis, 2017

golot napisał/a:
a nie łatwiej w Uk poszukać odpowiednich gwintowników /narzynek? Ebay?
Jak by co mogę pomóc w zakupie - aktualnie przebywam w UK.

pozdro golot


Dałoby radę podpiąć się do kooperatywy i działalności agenturalnej w UK
w celu drenażu lokalnych rynków z części?
Słabiutko znam Inglisch, a walki z BSA zmuszają do zakupów na wyspach.

Jak widzę w doświadczeniu gwinty BSW i BSF to zupełnie inna bajka niż UNC i UNF.
Jedno z drugim nie współpracuje...

golot - Sro 22 Lis, 2017

Wszystko się da, ale ze względu że pracuję i zbyt dużo czasu wolnego to ja nie mam. Musiałbyś sam szukać tego, co cię interesuje, ja służę pomocą przy zakupie. Potem albo paczka zbiorowa, albo przy okazji wyjazdu wszystko zabieram do PL.

pozdro golot

sztyga20 - Wto 16 Sty, 2018

Wszyscy na około gonią z remontami, a ja nic nie piszę. Pomyśli ktoś że dałem sobie spokój z Matchlessem, nic podobnego! :) Poświęcam mu 100% mojego czasu garażowego (czyli w praktyce 2-3 dni na 3 tygodnie). Poza tym należy do czasu remontu dodać roboty budowlane które wykonałem dla powiększenia warsztatu o 50% dla nowego sprzętu (burzenie ściany, wynoszenie gruzu, malowanie, kładzenie instalacji elektrycznej) oraz 2 dni które zajęło mi zrobienie wzmacniacza do muzyki (w ciszy mi się źle pracuje).

Od ostatniego wpisu udało mi się zgromadzić główne braki:

Z Niemiec od jednego sprzedawcy przyszły:
- oryginalne tylne amortyzatory, tzw jampoty (słój z dżemem – nazwa wzięła się od ich wyjątkowo dużej średnicy, od tej nazwy utarło się mówić na motocykle AJS/Matchless z tego typu zawieszeniem „jampot”), konstrukcyjnie są to miniaturowe zwykłe amortyzatory teleskopowe
- lewą puszkę narzędziową
- zbiornik na olej
wszystko udało się zgodnie rocznikowo:) bo np. jampoty póżniejsze mają dolny pierścień wciskany a moje mają przykręcany, zbiorników oleju też było kilka podobnych, już nie pamiętam czym się różnią, w każdym razie mój jest ok!

Z Indii w końcu dotarły narzynki i gwintowniki standardu BSC – ¼, 5/16, 3/8, 7/16, ½ – jestem niemal pewien że w PL nikt poza mną nie ma takich unikalnych narzędzi:) jakby ktoś miał potrzebę mogę pożyczyć:) kupiłem też narzynkę i gwintownik 5/16 22tpi do naprawy gwintów w głowicy oraz w amortyzatorze.
Zamówiłem jeszcze kilka gwintowników i narzynek standardu BA, ale o tym dopiero po powrocie Golota po Polski
Mój wspaniały zestaw narzędzi:


Niestety mądrość odnośnie kluczy calowych przyszła do mnie zbyt późno i zestaw standardowych kluczy calowych który kupiłem wcześniej jest zupełnie bezużyteczny, w czasach konstruowania mojego motocykla dominował standard BSF i BSW, klucze oznaczano średnicą gwintu śruby, nie średnicą łba jak współcześnie, rozmiary łbów są zupełnie inne niż w obecnych calówkach – klucz oznaczony np. ¼ ma rozstaw 13.3mm…. Ale w sumie większość śrub daje się odkręcić mniej lub bardziej wyrobionymi kluczami metrycznymi.

Mając zestaw narzynek uratowałem zdecydowaną większość śrub mocujących silnik, skrzynie biegów i sprzęgło. Kilka replik nakrętek wykonałem samodzielnie odcinając łby uszkodzonych nienadających się śrub, nawiercając je i dorabiając odpowiednie gwinty, resztę śrub dorobi mi tokarz. Następna posiadówa w warsztacie pewnie zejdzie mi na takich pierdołach typu dorabianie krótkich prętów gwintowanych na końcach, dorabianiu nakrętek, i dalszym oczyszczaniu niektórych elementów z rdzy.
Ale z ciekawszych rzeczy dokonałem postępu z przednim amortyzatorem, mam od wczoraj wyprostowane, wyszlifowane i pochromowane grubą wartwą chromu technicznego rury przedniego amoryzatora:) niestety jeszcze ich nie widziałem bo są w Lublinie. Naprawiam też stopniowo „golenie” w jednej ubytek przy górnej krawędzi jest już napawany (resztę dokończy tokarz), w drugiej natomiast był pęknięty otwór mocowania śruby błotnika – jest przygotowany do napawania, tak to wygląda obecnie:




Czeka mnie też prostowanie elementów ramy, są krzywe przedłużki do których są mocowane podnóżki pasażera, jakoś z pomoca palnika propan-butan sobie poradzę:)



Jest jeszcze coś innego, jakieś prowizoryczne mocowanie do snopowiązałki czy czegoś podobnego…

I w tym przypadku mam wątpliwości jak to zrobić, z pewnością to wytnę, tylko w jakim stopniu dążyć to tego aby te wszystkie spawy stały się zupełnie niewidoczne? Łatwo będzie przedobrzyć ze szlifowaniem osłabiając konstrukcję ramy… a może rura była tam już kiedyś pęknięta i dlatego ktoś zastosował tą przyspawana stalową „owijkę” na górnej rurze? Może lepiej ją zostawić? Co radzicie? Nie chciałbym kupować czegokolwiek na zamianę, wolę ratować to co jest.

Kolejną rzeczą która trochę martwi jest to, że Brytyjczycy coś stracili zainteresowanie moim wątkiem i przez tydzień nikt nie jest w stanie mi powiedzieć czy pomiędzy błotnikiem a puszką narzędziową powinny być jakieś podkładki. Wg katalogu powinny być dwa dystanse 4mm, tylko że nijak ma to się do otworów w puszkach i ramie:) tak że nie wiem, pewnie ostatecznie będę musiał kierować się intuicją techniczną.


Powoli też kompletuję łożyska do skrzyni biegów, wału korbowego, prądnicy i iskrownika – do tych dwóch ostatnich co było dla mnie sporą niespodziankę obyło się bez problemu, firma Lucas stosowała w tych urządzeniach metryczne łożyska (czy ktokolwiek spodziewałby się że sporo producentów ma w ofercie łożyska dedykowane do iskrowników?) Z łożyskami wału było ciężej, calowe, ale udało się w jednej hurtowni dostać dwie ostatnie sztuki SKF. Najgorzej jest z łożyskiem głównym skrzyni biegów, jest to jedynie w swoim rodzaju łożysko o zewnętrznej średnicy metrycznej 62mm, szerokości metrycznej 16mm i średnicy wewnętrznej 1 i 9/32 cala…. Kupiłem (w sumie też dosyć rzadkie) 35x62x16 mm i zlecę tokarzowi dorobienie tulejki dopasowującej którą wtłoczę ciasno w łożysko lub osadzę na wałku… ale mam pewne wątpliwości jak to się sprawdzi.

W tej chwili motocykl wygląda niemal tak samo jak poprzednio:D



Na koniec jeszcze ciekawostki techniczne.

Typ przerywacza którego pewnie wielu z Was nie zna:

Przerywacz kręci się razem z wirnikiem. Blaszkę przerywacza podnosi plastikowy grzybek który ślizga się po nieruchomej blaszce która jest nierównej grubości, przyśpieszenie zapłonu regluje się manualnie za pomocą cięgna które pozycjonuje tą blaszkę, fajne nie?

Mam przy okazji dwie prośby o porady: czym czyścić ZnAl? Szukam alternatywy dla szkiełkowania/sodowania. Czym zabezpieczyć zewnętrzne sprężyny przed korozją? Cynkowanie ponoć jest odradzane z racji jakiejś kruchości wodorowej, kadmować? Chyba nikt już tego nie robi.

nickeledon - Sro 17 Sty, 2018

sztyga20 napisał/a:
Pomyśli ktoś że dałem sobie spokój z Matchlessem, nic podobnego!

No coś ty, jak by można takiego pięknego angola odpuścić, nie wątpłem w Ciebie ani chwili i się nie zawiodłem.
Prace u Ciebie przebiegają wręcz wzorowo, tak jak powinna wyglądać poważna renowacja wspaniałego motocykla, nie gonisz na złamanie karku i widzę, że każda decyzja jest przemyślana. BRAWO! Tak trzymaj!
sztyga20 napisał/a:
I w tym przypadku mam wątpliwości jak to zrobić

sztyga20 napisał/a:
Co radzicie?

Ja osobiście bym to wyciął (blachę) i wyrównał, nie wiesz kto i jak to pospawał (wygląda to wątpliwie). Ponadto tylna część ramy jest odkręcana i w ostateczności można wstawić reparaturkę gdyby ten fragment okazał się felerny.

Komar - Sro 17 Sty, 2018

ZnAl ostatnio czyściłem Cilitem łazienkowym. Bardzo ładnie czyści. Bierze człowiek gąbkę
zlewozmywakową i szoruje. Dość szybko pojawia się efekt. Nie ma błysku ale delikatna patyna. Spróbuj.

Suchy - Sro 17 Sty, 2018

Tylko też nie przesadzaj z tym czyszczeniem, najwyżej powierzchniowo, nie mocz ZnAlu w niczym bo np ocet go rozpuszcza.
nickeledon - Sro 17 Sty, 2018

sztyga20 napisał/a:
Cynkowanie ponoć jest odradzane z racji jakiejś kruchości wodorowej

Kruchości wodorowej można się pozbyć wygrzewając elementy w piekarniku w temperaturze 150-160 st. C przez 1,5-2 h. Łatwiej "odgazować" elementy ocynkowane niż chromowane.

sztyga20 - Sro 17 Sty, 2018

Dzięki,wypróbuje patent ze środkiem do łazienek na iskrowniku.Chwilę jeszcze zgłębiałem temat kruchości wodorowej, gdzieś pisali że wygrzewanie ma sens jeżeli przeprowadzi się je do 5h po cynkowaniu, a najlepiej to zrobić od razu po płukaniu. Muszę popytać w galwanizerni czy wygrzewają z automatu wszystkie elementy.

Gaźnika na pewno nie będę w niczym moczył żeby jakieś otworki się nie rozkalibrowały, zastanawiam że najwyżej czy nie wsadzić np obudowy iskrownika po czyszczeniu do roztworu kwasku cytrynowego na chwilkę aby go rozjaśnić.

Do czyszczenia gaźnika i innych drobnych elementów (np łożysk stożkowych kół jeśli ich stan będzie dobry) chcę użyć 100W myjki ultradźwiękowej (jest w tle na podłodze na ostatnim zdjęciu całości motocykla), kupiłem za małe pieniądze na aliexpress, jednak jest problem z płytą sterującą przetworniki piezoelektryczne (rozwiązanie układowe do bani) przez co co chwilę wywala tranzystory w powietrze, zaprojektowałem alternatywny sterownik ale nie mam czasu go polutować..

Temat tej kruchości wodorowej jeszcze bardziej mnie interesuje odkąd uświadomiłem sobie że czeka mnie galwanizacja blaszki sprężystej przerywacza w iskrowniku, jest pokryta cienką warwą korozji niestety... Mam w Rzeszowie zakłady WSK, ponoć robią wszystko od cynowania poprzez chromowanie po kadmowanie, może spróbuje tam popytać

jarcco - Sob 20 Sty, 2018

sztyga20 napisał/a:
Gaźnika na pewno nie będę w niczym moczył żeby jakieś otworki się nie rozkalibrowały, zastanawiam że najwyżej czy nie wsadzić np obudowy iskrownika po czyszczeniu do roztworu kwasku cytrynowego na chwilkę aby go rozjaśnić.

Tylko nie za długo. Moczenie np. przez noc skończy się rano destrukcją powierzchni znalowych. Testowałem u siebie :) Niby tylko kwasek cytrynowy - a po porannej niespodziance, stał się kwasem cytrynowym ;)
10-15 min, plus szczoteczka do zębów powinny dać pożądany efekt.

Jeśli natomiast chciałbyś poczernić swoje znale, wystarczy je zanurzyć w silnej zasadzie. Zanurzenie na 5 min w 25% roztworze ługu tak działa. No przynajmniej na rosyjskie znale ;)

sztyga20 - Pon 29 Sty, 2018

Bardzo krótka relacja (bez zdjęć, zostawiłem aparat w garażu):

Cewka iskrownika spalona. :( Mam pewien plan co z tym zrobić ale jak sobie o tym pomyślę, to nachodzą mnie mdłości...

Po opiłowaniu spawu z tylnego trójkąta ramy okazało się, że jest tam jeszcze spawane pęknięcie które było wzmocnione "owijką" z blachy metalowej, jakoś nie budzi to mojego zaufania tym bardziej, że w okolicy są jakieś zalane mosiądzem wgniecenia.

Skłaniam się do wycięcia i wspawania rurki. Plan jest taki: zrobię solidną podstawę z desek w kształcie litery C, przykręcę do niej trójkąt, wytnę, przygotuję kawałek rurki do wspawania i będę szukał kogoś z TIGiem. Potrzebna jest mi rura o średnicy 22,2mm, może ktoś ma z Was taką rurkę? Inne plany pozyskania materiału to kupno kierownicy stalowej 7/8 cala, jeszcze inny to podarowanie sobie tego 0,2mm i wspawanie 22mm. Macie jeszcze jakieś wskazówki? nigdy czegoś takiego nie robiłem. Kolejna sesja garażowania już w następny weekend. :D

Rama rozkręcona, podnóżki wyprostowane. Dorobiłem resztę replik śrub na improwizowanej tokarce z wiertarki, wyszło ok. Segreguję części do pudeł: w jednym repliki do tokarza, w innym rzeczy do ocynku.

Ciekawostka przy okazji dyskusji o kondensatorach iskrowników: okazało się że mam sprawny kondensator w Lucasie N1 (bez cech przebicia). Wygląda na oryginalny, jego pojemność to 400nF! Kilkukrotnie więcej, niż dedykowane współcześnie zamienniki.

nickeledon - Pon 29 Sty, 2018

sztyga20 napisał/a:
Cewka iskrownika spalona

Ale, że jak?
sztyga20 napisał/a:
Skłaniam się do wycięcia i wspawania rurki.

Tak.
sztyga20 napisał/a:
pozyskania materiału to kupno kierownicy stalowej 7/8 cala

Nie.
sztyga20 napisał/a:
podarowanie tego 0,2mm i wspawanie 22mm

Tak.
sztyga20 napisał/a:
zrobię solidną podstawę z desek

Spaw i tak przeciągnie.
Można zrobić jeszcze wersję z wałka z zatoczeniami tak aby wpuścić w wewnętrzną średnicę rurki i obspawać.

sztyga20 - Pon 29 Sty, 2018

Cytat:
Ale, że jak?

Przerwanie ciągłości uzwojenia wtórnego. Czeka mnie przewijanie. Pomyśle o tym sposobie z obtoczeniem wstawki. Dzięki.

sztyga20 - Pon 12 Mar, 2018

Od ostatniej relacji wydarzyło się całkiem sporo, chociaż tego nie widać. Ktoś kto tego osobiście nie przerabiał by się zdziwił ile czasu schodzi nad rozłożeniem zardzewiałego motocykla na pojedyncze śrubki.

Ale po kolei, od lutego byłem w garażu kilka razy przypadkowo po kilka godzin i oraz miałem dłuższą posiadówę w ten weekend.

Problem który wyskoczył z iskrownikiem spowodował że odpuściłem go sobie na póżniej. Zaprojektowałem maszynkę która ma mi pomóc nawinąć cewkę, łożyska, wałki i powycinane deseczki będą czekać na półce aż przyjdzie mi wena się tym zająć:), może urlop albo nawet następny rok. Preszpan na izolacje i drut nawojowy też już czeka.

Na warsztat poszła rama.

Na początek trochę gięcia (pisałem wcześniej że podnóżki były na różnych wysokościach), przy pomocy palnika oraz naprędce wykonanych rozmaitych dźwigni naprostowałem to jak trzeba, otwory na szpilki też się zgadzają:




Wyciąłem płaskownik który ktoś przyspawał do elementów ramy motocykla, miejsce po płaskowniku na wsporniku podnóżka wyciąłem, udało się do zrobić bez naruszenia właściwej rurki nośnej (zdjęcie jeszcze zanim jeszcze wyrównałem papierem ściernym), ale przyznacie że i bez tego nie wygląda źle:)



Z tylnym trójkątem nie było tak łatwo, wyciąłem spawany i pęknięty odcinek, tokarz dotoczył mi z rurki precyzyjnej 22mm wstawkę z mufą która wchodziła do wewnątrz

Tak to wyglądało przed spawaniem:


I po spawaniu:


całość wyrównałem pilnikiem, niestety na około spawu są małe dołeczki i będzie widać że było grzebane. Osobiście jakoś mi to nie przeszkadza, motocykl swoje przeszedł i nie ma co udawać że nie... Mimo wszystko zastanawiam się nad np, cynowaniem twardą cyną. Główne elementy ramy chce dać do proszku. Cynował ktoś z Was ramę przed malowaniem proszkowym? wytrzyma?

Miałem też dorobioną reperaurkę do stopki centralnej, była pęknięta w wielu miejscach rurka łącząca obie nóżki, szczęśliwie że kupiłem na zapas rury precyzyjnej 22mm, to starczyło dla tokarza. Spawacz pospawał i gotowe. Tokarz przy okazji dorobił tulejki, niestety zapomniałem zrobić zdjecia:(

Podczas pewnej przypadkowej wizyty w garażu naszedł mnie kurier i przyniósł mi pręt precyzyjny 1/4 cala (naszukałem się go po internecie), miałem dorobić z niego cięgno hamulca. Niestety nie było dostępnych takich prętów z miękkiej stali, tylko hartowane do 65HRC i jeszcze chromowane. Naciąć gwint na czymś takim to śmierć dla indyjskiej narzynki.
No cóż, nawrzucałem suchego węgla do mojej kozy w kącie, otworzyłem cug na maksa i jak koza rozgrzała się do intensywnie pomarańczowego koloru włożyłem do niej końcówkę pręta na 10 min i zostawiłem do swobodnego ostygnięcia. Po tym zabiegu dało się naciąć gwint cięgna hamulca
Tak wygląda oryginał i replika (niestety oryginał do niczego):



Z większych rzeczy zostały mi jeszcze koła, po przejściu koszmaru z wyciągnięciem łożysk i odkręceniem wszystkiego ze środka (niestety w ruch poszedł palnik, różne środki chemiczne i ciężkie narzędzia) przeszedłem kolejny koszmar z rozplataniem, chciałem uratować możliwie duża ilość szprych aby mieć bazę do wykonania replik. Niestety oryginalne szprychy są cieniowane, chyba nikt mi takich nie zrobi... Musze następnym razem dokładnie pomierzyć otwory w obręczach i piastach oraz przemyśleć sprawę dobrania optymalnej średnicy nowych szprych.
Oryginalnie obręcze były chromowane z czarnym paskiem przez środek obręczy. Mam wątpliwości czy upierać cię na chromie. Obręcze są ogólnie zdrowe ale mają liczne wżery, ciężko bedzie to przygotować do chromowania (o ile w ogóle), chrom dekoracyjny niecyjankowy słabo się trzyma mocno obciążonych elementów, w kąpieli cyjankowej niestety nikt mi nie położy (byłem w WSK, niestety nie przyjmują zleceń z zewnątrz). Chyba zrobię też w proszku, ale będę trochę niezadowolony:/
Dylemat co jest bardziej oryginalne: oryginał w nieoryginalnym malowaniu czy replika w oryginalnym malowaniu?
Tak to wygląda:




Z innych rzeczy spoza głównego nurtu prac: w motocyklu jes trochę tulejek gumowych (odbojniki i oczka w amortyzatorach), tuleje amortyzujące pod bakiem. O repliki ciężko. Kupiłem mieszankę do wykonywania odlewów poliuretanowych, po zabarwieniu masy węglem aktywowanym (docelowo będzie grafit amorficzny) wykonałem próbną tulejkę, efekt super, poliuretan ma w wielu zastosowaniach właściwości lepsze niż guma. Spróbuję sobie kiedyś odlać tulejki do iża do zabieraka tylnego koła bo dostępne na rynku repliki szybko się sypią...


Pora było też wykonać kolejne repliki śrubek, dopiero po tym etapie można wywieźć wszystko do cynkowania. Kilka zdjęć, jestem zadowolony z tej roboty:)

śruby amortyzatorów


Moja prowizoryczna tokarka


I prowizoryczna gwintownica, wszystko marki Celma:) w imadle kolejna narzynka do kolekcji, teraz BSF 1/4

Niestety gwintowanie z ręki choćby nie wiem jak się przykładać nigdy nie wychodzi idealnie. Ponadto na wiertarce można pilnikiem naciąć sobie delikatny rowek w iescu gdzie gwint ma się kończyć. Daje do zdecydowanie lepszy efekt wizualny.
Żałuje że nie robiłem tak od początku.


Przy okazji ciekawostka. Chciałem zamówić 10 śrub standardu BSF dł. 6 cali. Napisałem do hurtowni w Krakowie reklamującej się w internecie bogatym asortymentem, śruby był na stanie, złożyłem ofertę. Całość (tak zrozumiałem początkowo) miała kosztować 63zł + wysyłka. Drogo myślę, ale kupię bo co zrobić. I dostałem fakturę na 630zł... To pisze do nich że potrzeba mi tylko 10 śrub a nie 100, i wyszedłem na idotę który nie umie czytać faktury, cena 63zł była za jedną śrubę:D taką zwykłą w trochę lepszej klasie wytrzymałości. No to odmówiłem, przekopałem jeszcze raz internet i znalazłem takie same śruby 20x tańsze.

Materiał wyjściowy:

I gotowe repliki:


Oraz gotowy transport do galwanizerni. Cynkuje też sprężynę podstawki centralnej. Gadałem z obsługą, mają wszystko wygrzać aby wodór uciekł:), sprężyny szczęk hamulcowych będę samodzielnie oksydował, zrezygnowałem z cynkowania ich.

W osobnym pudle mam też przygotowane rzeczy do piaskowania i malowania proszkowego, została mi do zabezpieczenia tylko główka ramy.

nickeledon - Wto 13 Mar, 2018

sztyga20 napisał/a:
Niestety na około spawu są małe dołeczki i będzie widać że było grzebane. Osobiście jakoś mi to nie przeszkadza, motocykl swoje przeszedł i nie ma co udawać że nie...

I to jest prawidłowe podejście do życia.
sztyga20 napisał/a:
Mimo wszystko zastanawiam się nad np, cynowaniem twardą cyną. Główne elementy ramy chce dać do proszku.

Jeżeli nigdy nie cynowałeś to się nawet nie bierz za temat, szkoda czasu i nerwów ;D Malowanie proszkowe tylko i wyłącznie jako podkład, w żadnym przypadku nie traktuj proszku jako warstwy dekoracyjnej!
Jeżeli masz zaprzyjaźnionego malarza, to poproś go aby w miejscach spawu "dosypał" więcej materiału i później można to wyprowadzić, kratery po spoinach może nie znikną całkowicie, ale na pewno będzie lepiej.
sztyga20 napisał/a:
Obręcze są ogólnie zdrowe

Złudzenie optyczne, wiem o czym mówię.
sztyga20 napisał/a:
Dylemat co jest bardziej oryginalne

Lepsze są koła okrągłe od kół kwadratowych, bynajmniej do jeżdżenia. Do postawienia motocykla przy kominku lepsze są te co masz.
sztyga20 napisał/a:
Napisałem do hurtowni w Krakowie

Ja czasami ratuję się tu:
https://www.werbus.pl/pl/c/SRUBY-CALOWE/273

Spiker - Wto 13 Mar, 2018

sztyga20 napisał/a:
Niestety oryginalne szprychy są cieniowane, chyba nikt mi takich nie zrobi...

Zrobi, zrobi :)

Jak chcesz z GB to: http://www.central-wheel.co.uk/spokes/spokes.html
- tylko musisz się przygotować na wydatek ok. 500 zł (bez przesyłki) na koło 40-to szprychowe.

Niemcy też robią (szprychy ze słynną koniczynką), ale nie każdy rozmiar, tylko zestawy do ich popularnych powojennych modeli: https://www.speichen-spokes.de/de/

No i ostatnio pojawiła się polska opcja (pojedynczo i podwójnie cieniowane):
http://lightspeedteam.pl/...nierdzewne.html
http://lightspeedteam.pl/...nierdzewne.html

Obręcze można zdobyć z tych samych / podobnych źródeł ...

Po śruby, nakrętki, itp. wstąp do Śrubresu (http://srubres.pl/sklep/) - mają spory wybór calowych na stanie (w cenie 0,50 zł za sztukę max.).

sztyga20 - Wto 13 Mar, 2018

Dzięki Spiker za linki! Napisałem do tej polskiej firmy, zrobią mi szprychy, obręcze też są w stanie zrobić (jeszcze się nad tym waham, bo dodatkowe koszta, zobaczę jeszcze jak moje obręcze będą wyglądać po piaskowaniu).
Śrubres znam, świetny sklep, kupowałem tam już sporo śrubek do Matchlesa. Ze swojej strony polecam sklep: http://geobolt.pl mają jeszcze większy wybór śrub calowych w kilku standardach i ceny ok, ale zakup tylko na działalność.

Nickeledon: docelowo trochę gratów chce zostawić w proszku docelowo, np. osłonę iskrownika, główne dolne wsporniki ramy, stopkę centralną, osłonę prądnicy i łańcucha, wewnętrzny dekiel sprzęgła, piasty, ogólnie wszystkie te miejsca gdzie jest brudno i kamienie lecą często:) Powłokę dekoracyjną będę kładł na puszki narzędziowe, błotniki, zbiornik paliwa, może na głównym elemencie ramy, jeszcze się zastanawiam.
Ale jak to z malowaniem proszkowym: kładą najpierw podkład proszkowy i na to dopiero właściwy proszek w docelowym kolorze? Bo może na niektóre elementy szkoda kłaść dwóch warstw tylko dogadać się aby jedynie podkład proszkowy położyli? Nie przeszkadza to potem w pracach blacharsko-spawalniczych? Powłoki proszkowe dobrze nadają się jako podkład do akrylu? Na motocyklu będzie też trochę naklejek: np oznaczających poziom oleju w sprzęgle, logo Matchless na puszkach narzędziowych (nie tylko dla szpanu ale tak było oryginalnie:), wtedy pasowałoby takie naklejki chyba jeszcze lakierem przeźroczystym, no ale na akryl nie słyszałem aby ktoś kładł lakier...
Jak to zrobić żeby było dobrze? O lakiernictwie mam słabe pojęcie niestety...

nickeledon - Sro 14 Mar, 2018

sztyga20 napisał/a:
Napisałem do tej polskiej firmy, zrobią mi szprychy

W LST? Przecież zedrą z Ciebie ostatnie skarpetki, oni mają bardzo drogie hobby :D

I żeby Tomek z Szymonem chociaż zadowolili się jednym sajdem, ale każdy ma jeszcze po solowym angolu, ty wiesz ile kosztuje przygotowanie motocykla do wyścigów? :D


sztyga20 napisał/a:
Ale jak to z malowaniem proszkowym

Technologia powinna wyglądać następująco:
-śrutowanie (po piaskowaniu pozostaje pył którego nikomu nie chce się dokładnie usunąć i powierzchnia ma mniejszą przyczepność)
-fosforanowanie zanurzeniowe celem zamknięcia/zatkania por w metalu
-podkład proszkowy(poliuretan, epoksyd itp.)
-warstwa proszkowa dekoracyjna
Nie mieszaj detali malowanych akrylem i proszkowo nawet w tym samym kolorze, będzie się odznaczać. Proszek to nic innego jak plastik i nie ma ani wysokiego połysku, ani głębi.
sztyga20 napisał/a:
no ale na akryl nie słyszałem aby ktoś kładł lakier...

Są wariaci co to robią, i nawet to im wychodzi. :)
PS
Jeżeli uznasz, że LST zaśmieca wątek to daj znać, posprzątam.

Suchy - Sro 14 Mar, 2018

Sztyga, też mam identyczną tokarkę, a czego używałeś jako noża tokarskiego?
sztyga20 - Czw 15 Mar, 2018

LST spokojnie może zostać, fajne sprzęty!
A co do cen to jeszcze czekam na oficjalną ofertę, ale wstępnie wychodziło że to jednak mimo wszystko najtańsze źródło:(

Suchy: w roli noży tokarskich w zależności od wymaganej precyzji używam szlifierki kątowej oraz kilku pilników, do prostych rzeczy wystarcza, nawet dorobiłem kiedyś tulejkę z brązu do napędu prędkościomierza, ostatnio dokupiłem uchwyt do wiertarki 16mm i mogę "toczyć" większe rzeczy:)

nickeledon - Czw 15 Mar, 2018

sztyga20 napisał/a:
co do cen

Żartowałem, chłopaki mają nawet taniej niż gdybyś chciał kupić samemu w GB.

Suchy - Czw 15 Mar, 2018

Iktornie, ja identycznie.
sztyga20 - Pon 16 Kwi, 2018

Kolejna relacja przyniesie pewnie trochę kontrowersji, rame i główne elementy ramy, osłonę na kamyki oraz piastę dałem do malowania proszkowego. Z decyzją co z tym dalej zrobię czy zostawiam czy potraktuje jako podkład odwlekałem do chwili odebrania rzeczy i obejrzeniu jak to wygląda.
I jak dla mnie wygląda ok, za całość z piaskowaniem zapłaciłem 150zł. Resztę też pewnie zrobię proszkowo (puszki narzędziowe, zbiornik na olej i benzynę, błotniki, puszkę sprzęgła) ale zmatuję i pójdzie na to dekoracyjna wartwa akrylowa. Zakład nie daje podkładu poliuretanowego tylko „cynkowy”. Zanim jednak przejdę do tego etapu czeka mnie trochę prac blacharskich.

Niestety tokarz dał ciała i nie zdążył zrobić mi sworznia wahacza i tulejek, ale to pierwsza jego wpadka i w sumie nic się nie dzieje, skutek jednak jest taki że trochę zmieniłem kalendarz prac.
Na początek na pocieszenie poprzymierzałem to co miałem pod ręką:

Aby nie było że tylko w garażu siedzę w ładną pogodę na następny dzień siadłem na iża i zrobilem ponad 100km po górkach:)
Pytanie (głównie do znawców anglików) do czego może służyć ten otwór w szplce łączącej tylny trójkąt ramy z resztą? Jest tam otwór do wkręcenia czegoś, jest on tylko z jednej strony, szpilka oczywiście nie pracuje jako łożysko tak więc kalamitka odpada…


Złożyłem też tylną piastę, na dniach spodziewam się wieści odnośnie replik obręczy i szprych tak że się już niedługo przyda. Miałem wątpliwości czy nie uszkodziłem łożysk podczas ich wybijania, niestety pukanie deseczką ich nie ruszało i w ruch poszedł palnik, duży młotek i aluminiowy wybijak, jednak na oko nie widziem absolutnie żadnych defektów na bieżniach czy też wałeczkach tak że założyłem stare łożyska.


Natomiast z przednią piastą jest ciężko…
Oś piasty stanowi nierozerwalną całość z bieżniami łożysk, co gorsza ma on delikatne bicie z jednej strony (w granicach 0,5mm),

jedna z bieżni jest idealna, natomiast druga ma lekkie otarcia, pod palcem nie czuć żadnych nierówności jednak mnie to zastanawia:

Takie osie są niedostępne w handlu pewnie od 50lat, można kupić jakiś zamiennik w postaci całego zespołu łożysk który zamknięty jest w wałku umieszczanym w otworze piasty za bardzo dużo funtów. No i nie wiem co mam robić, czy szukać zakładu co mi naprostuje wałek i składać na tym co mam na podejrzanej bieżni czy coś kombinować.
Otwór piasty ma 38mm (dziwne że wymiar niecalowy), oś ma maks. 19.05mm. Niestety łożysk 38mm jest tyle co nic, ale wśród tych nielicznych np. b18z o wym. 38x18,7x10mm, kulkowe od przekładni kierowniczej w suzuki vitarze ponoć:) może na nim by coś wykombinował tzn. oś z wytoczonym odpowiednim dystansem w środku… Co radzicie?

Kolejny problem: osłona sprzęgła w miejscu gdzie jest pokrywa amortyzatora „zrywu” jest i przeszlifowana i trochę przerdzewiała, wdać malutką dziurkę ale spokojne zrobiłbym większą palcem gdybym się postarał. Mogę delikatnie oczyścić z rdzy ręcznie (piaskowanie byłoby zabójcze) i załatać matą szklaną z żywicą epoksydową wewnątrz, ewentualnie co innego? Zlecić wykonanie takiego dekielka i przyspawać? Ciężko byłoby coś takiego zrobić, ta blacha ma poniżej 1mm grubości, nie mam pomysłu.



Na pocieszenie udało się zdobyć odpowiednią rurę precyzyjną i zrobić repliki przegnitych szklanek amortyzatora, pozostało jedynie przyspawać koreczki z góry, albo spróbuję je przylutować twardą cyną.


Na koniec przed wycieczką iżem udało mi się rozebrać na części pierwsze tylne amortyzatory „jampoty” uchodzące za trudno rozbieralne, ale wszystko się udało, oczywiście bez palnika nie chciało pójść


Dzisiaj przed pracą zawiozłem co trzeba do zakładu, przeszlifuja mi w nich otwory (niestety porobiły się progi) i wałki, przy okazji zostaną pochromowane techniczne.
Póżniej tokarz zrobi tulejki, a ja we własnym zakresie zrobię oczka „metalogumowe” z poliuretanu, grafit do zabarwienia masy już idzie pocztą:). I jeszcze jedna rzecz dla tokarza, w jednym „jampocie” ktoś krzywo wkręcił tą aluminiowa czapeczkę na aluminiowy cylinder i połowa gwintu jest niestety zjechana ale nie na tyle żeby nie rokowało na naprawę, może tokarz sobie poradzi.

nickeledon - Pią 20 Kwi, 2018

sztyga20 napisał/a:
trochę kontrowersji

Ja tam na temat "lakierowania" proszkowego już nie chcę wypowiadać, ale jak już tak zrobisz
sztyga20 napisał/a:
zmatuję i pójdzie na to dekoracyjna wartwa akrylowa

to porównaj elementy malowane prochem i akrylem. Jeżeli Twój zmysł estetyczny nie dozna odrazy to nie ma sprawy, jeżeli będzie inaczej to daj znać ;D
Co do kapy sprzęgłowej, to jeżeli nie zrobisz kopyta aby wyklepać pożądany kształt, to ciężko będzie. Chyba bym to pokleił.

Spiker - Sob 21 Kwi, 2018

Może kapę ratować przez przylutowanie reparaturki? (Profilowane blaszki nałożone od środka na zakładkę)
skrzydlaty - Pon 23 Kwi, 2018

hej!
W sprawie 'kubka' w kapie sprzęgłowej.
Opcje dwie:
abo mozolnie naprawiać po piaskowaniu, poprzez spawanie tigiem i obróbkę.
albo poszukać gotowej nakładki, np. kawałek gaśnicy samochodowej wytoczonej na wymiar,
lub tzw. dennica kupiona w sklepie hudraulicznym,
Może się okazać, że zrobisz nakładkę, przyspawasz tigiem do okoła i nikt nie zauważy
różnicy, jak nie będzie miał z czym porównać.
2-3 mm na średnicy w całym motocyklu optycznie zginie.
A jeśli nie ma możliwości zrobienia solidnej repliki kołpaka, półśrodki uważam za dopuszczalne.

nickeledon - Pon 23 Kwi, 2018

skrzydlaty napisał/a:
dennica kupiona w sklepie hudraulicznym

Odpada, za gruba. Jeżeli już to można szukać kształtek ozdobnych do ogrodzeń (castorama,obi).

sztyga20 - Pon 23 Kwi, 2018

Dzięki za rady. Dowiedziałem się co to dennica, może to być np. materiał na kopyto. Przyszedł mi jeszcze do głowy pomysł, aby wykorzystując taką dennicę wyklepać na niej z blachy miedzianej cienkie denko które później przylutuję, miedź po podgrzaniu jest bardzo plastyczna, ewentualnie wyciąć fragment kuli ogrodowej.
Zdecydowałem się że jednak ten dekielek wypiaskuje aby zobaczyć ile tam jest metalu a ile przerdzewiałego próchna, mają to zrobić niskim ciśnieniem delikatnie a resztę rdzy sobie mam sam doczyścić, zobaczę czy to dobra decyzja czy tylko dodam sobie roboty… Z pomyśleniem co ostatecznie z tym zrobić, czy łatać-kleić, czy lutować, ewentualnie spawać zdecyduje jak mi to zrobią, ważne że mam już kilka pomysłów.

Ostatnie tygodnie męczy mnie temat przedniej piasty więc znów do niego wrócę.
Jak wygląda oryginalna oś z bieżniami pokazywałem w poprzednich postach. Zastanawiałem się jeszcze niedawno czy regenerować ją (dać do prostowania) – nie będę tego robił, wypatrzyłem przy dobrym świetle, że jedna z bieżni wytoczona na tej osi ma minipęknięcie a to oznacza kłopoty w przyszłości.

Czyli muszę wymyślić łożyskowanie przedniego koła. Otwór piasty ma 38mm, oś w najszerszym miejscu a 19.05mm, w miejscu mocowania do amortyzatora 17.45mm.

Wariant nr 1.

Zastosuje łożyska kulkowe B19Z – 38x18.7x10mm
Plusy: mają pasować do otworu piasty
Minusy: dużo mniejsza obciążalność niż łożyska stożkowe, dość drogie, nietypowe, nie wiadomo jak będzie z dostępnością za np. 50 lat:), no i jak będzie spisywać się łożysko przeznaczone do przekładni kierownicy z toyoty w roli łożyska koła w Matchlessie?

Jak przykładowo porównywałem dopuszczalną obciążalność łożysk podobnych gabarytów i łożysk kulkowch stosowanych w przednich piastach motocykli Norton z tamtych lat to są jakieś 40% mniej wytrzymałe, ale z drugiej strony zbliżony wagowo Iż 49 też ma dosyć małe przednie łożyska i jakoś jeździ:)

Wariant 1b – zastosować 4 łożyska, B19Z – dopuszczalna obciążalność nieco większa jak w Nortonach (chociaż i tak mniejsza niż na stożkowych), większe koszty…

Wariant 2. zastosować łożyska 17x35x10mm
Plusy: tanie, popularne, przy zastosowaniu 4 sztuk obciążalność jak w Nortonach,
Minusy: muszę wstawić tuleję do wnętrza piasty co może nie być wcale takie proste technologicznie…

Wariant 3.

Zastosować łożyska stożkowe 17.46x39.88x13.834mm (LM 11749/11710 )
Zalety: popularne, dość tanie, obciążalność zbliżona albo większa od oryginalnego rozwiązania na łożyskach stożkowych.

Minusy: trzeba przeszlifować otwór piasty na szlifierce do otworów na większy rozmiar (poza tą częścią z gwintem na nakrętkę regulacyjną luzu), wykonać nowe tulejki, podkładki, dystanse. Osobiście mnie jakoś odrzuca przez dokonywaniem takich nieodwracalnych zmian ale technicznie byłoby to najlepsze rozwiązanie, ponoć pewien legendarny angielski mechanik stosował to rozwiązanie, tak że się da.

Tak czy owak, chciałbym ale tu oryginalnie nie będzie bo się po prostu nie da:(
W załączniku schemat oryginalnej budowy piasty.

Spiker - Pon 23 Kwi, 2018

Nie da się kupić takiego koła z lepiej zachowanym łożyskowaniem? Albo lepszej osi? Albo dedykowanych łożysk (NOS lub zamienników)? Pewnie sprawdzałeś ... ?
sztyga20 - Pon 23 Kwi, 2018

Czasem są używane, np. za 75$ z USA, wg opisu łożyska w stanie "nie najlepsze ale ciągle ok"
Albo jedyny współczesny zamiennik
Za 101 funtów i 70 pensów:), z tego co widać to wykonane wg. wariantu 2go. Ale w tych pieniadzach (albo w sporo mniejszych) to myślę że spokojnie samemu coś takiego wykombinuje. Uzywaną oś kupować to niestety kosztowny kot w worku a NOSy się nie zdarzają.

nickeledon - Wto 24 Kwi, 2018

sztyga20 napisał/a:
Dowiedziałem się co to dennica, może to być np. materiał na kopyto

Jak dopasujesz wymiarowo. Najlepiej byłoby oczywiście zrobić w tym miejscu reparaturkę, ale na koniec i tak skończy się szpachlowaniem, więc jak dla mnie można od środka zrobić wstawkę i po wierzchu obrobić estetycznie.

sztyga20 napisał/a:
Osobiście mnie jakoś odrzuca przez dokonywaniem takich nieodwracalnych zmian

I tego się trzymaj, bo może się okazać za jakiś czas, że wpadnie ci w ręce taki oryginalny podzespół w dobrym stanie i nic z nim nie zrobisz. Wiesz jak wygląda współczesny zmiennik, wystarczy zwymiarować i polski tokarz też da radę, sam widzisz na jakich łożyskach toczy się Iż i daje radę. Łożyska stożkowe (regulowane!) w kołach to wcale nie jest bajka, wystarczy przegapić moment kiedy trzeba skasować nadmierny luz i robią się takie cuda jakie masz u siebie.

sztyga20 - Sro 25 Kwi, 2018

Wariant Nr 2 zwyciężył. Rozglądam się za materiałem na dorobienie osi, polecacie jakiś materiał?
Najchętniej jeśli byłoby to możliwe chciałbym uniknąć obróbki cieplnej. Uzupełniam wiedze z materiałoznawstwa po internecie, ale może ktoś z Was przerabiał już ten temat i może coś doradzić.
Po internecie widziałem osie ze stali nierdzewnej jako repliki do zabytkowych motocykli, niestety nie ma informacji z jakiego dokładnie stopu stali są one robione.
Może 2h13?
Cytat:
Stal nierdzewna martenzytyczna o większej twardości i wytrzymałości niż stal 1H13 stosowana na wały, śruby, sprężyny i odlewy do pracy pod ciśnieniem. Ograniczona
w stanie ulepszonym> -28 HRC
w stanie zmiękczonym 230 HB
Rm 700 - 850 MPa
Re 450 - 500 MPa

Suchy - Sro 25 Kwi, 2018

Albo poszukaj u siebie w kuchni, może jakaś chochelka podpasuje? :hmm: Sprzęt z kuchni czasem się przydaje do budowy motocykla, np nierdzewne druciaki do garów idealnie wytłumiają pusty tłumik. :shifty:
sztyga20 - Sro 25 Kwi, 2018

Z chochli os piasty może być za słaba :D ale dałeś mi kolejny pomysł na dorobienie dekielka do pokrywy sprzęgła ;) Z druciakami kuchennymi w kolumnę bimbrownicy się wsadza coby mocniejszy bimber wychodził.
hrabia_T - Sro 25 Kwi, 2018

Idąc tym tropem mozna zagnieść chleba z pajęczynami i też sie dekiel zaklajstruje na wieki .
skrzydlaty - Sro 25 Kwi, 2018

sztyga20 napisał/a:
Dzięki za rady. Dowiedziałem się co to dennica, może to być np. materiał na kopyto. Przyszedł mi jeszcze do głowy pomysł, aby wykorzystując taką dennicę wyklepać na niej z blachy miedzianej cienkie denko które później przylutuję, miedź po podgrzaniu jest bardzo plastyczna, ewentualnie wyciąć fragment kuli ogrodowej.
Zdecydowałem się że jednak ten dekielek wypiaskuje aby zobaczyć ile tam jest metalu a ile przerdzewiałego próchna,


Porównywałem kołpak na swojej kapie w BSA i u mnie jest średnica 85 mm po zewnątrz,
a posiadana przeze mnie gaśnica samochodowa 500ml ma śrdnicę po zewnątrz 90 mm.
Więc potencjalnie nadaje się na dawcę, wytoczyć wewnątrz i masz gotową reparaturkę kapy,
jeśli wymiary bedą się różnić na poziomie 5mm na średnicy na '+' to nikt tego nie zauważy.

nickeledon - Sro 25 Kwi, 2018

skrzydlaty napisał/a:
jeśli wymiary bedą się różnić na poziomie 5mm na średnicy na '+' to nikt tego nie zauważy

Nie, no proszę. Całe forum i pół Polski będzie wiedziało :)

katok - Sro 25 Kwi, 2018

Hrabia, chleb z pajęczyna to na klajstrowanie ran a nie na motocykl ;D
Darek - Sro 25 Kwi, 2018

Sztyga, podana przez Ciebie stal całkiem dobrze nadawałaby się na oś koła, choć pewnie tokarz trochę pobluzga. Z własności wynika, że wytrzymałość i twardość ma wystarczającą, ale przy obróbce za łatwo się nie podda. Zwykłe noże z ostrzami ze stali szybkotnącej mogą mieć problem, konieczne będzie użycie końcówek z węglików.Dodatkowo przy małej zawartości węgla wiór klei się do ostrza, co szczególnie utrudnia precyzyjne robienie gwintów. Ale to na pewno dobry materiał.
sławek - Sro 25 Kwi, 2018

Stara półoś będzie dobrym materiałem do wykonania osi.
sztyga20 - Nie 20 Maj, 2018

Pogoda dopisywała (to znaczy padało) w związku z czym spędziłem cały weekend w garażu. Mam jednak pewien niedosyt, na ilość czasu jaką poświęciłem to wolno to idzie trochę. Ale są rzeczy które cieszą:
- obebrałem porcję rzeczy z malowania proszkowego / piaskowania
- przyszła paczka od Golota a w niej m.in. tarcze sprzęgła, blaszka która mi była potrzebna do ramy, narzynki i gwintowniki 0BA i 2BA, oraz wiele innych drobiazgów – dzieki!
- przyszły obręcze z nierdzewki oraz szprychy cieniowane z LST – super
- tokarz wszystko zrobił jak trzeba – naprawił gwinty w amortyzatorach tylnych – gwinty w aluminium to jakaś katastrofa niestety, a jak się skręca ze sobą dwa elementy aluminiowe to katastrofa podwójna, zrobił mi też sworzeń wahacza z otworem przez środek, zawiozłem mu też rysunki techniczne elementów do zmiany typu łożyskowania piasty, za miesiąc ma być gotowe. Wytoczył mi też tulejki do tylnego amortyzatora, po długich rozmyślaniach wybrałem poliacetal jako materiał optymalny

W kolejności chronologicznej: poskręcałem wiele głównych elementów ramy, stopki, wbiłem na ciepło sworzeń i zamontowałem wahacz. Swoją drogą w Matchlessie dosyć śmiesznie jest rozwiązane łożyskowanie wahacza – sworzeń siedzi nieruchomo w ramie, tuleje z brązu są w wahaczu, w sworzniu jest otwór na którego końcach są zaślepiające całość podkładki, na koniec wlewa tam się olej do środka:) po dwóch dniach nic nie cieknie ale każdą uszczelkę papierową dodatkowo smarowałem jakimś środkiem uszczelniającym polecanym przez Anglików na ich forum.

Następnie robiłem repliki tulejek gumowych do amortyzatorów tylnych. Odlewałem je z poliuretanu zabarwionego grafitem amorficznym, formy tworzyłem w masie opartej o roztopione świeczki w oleju napędowym.

Po zrobieniu i osadzeniu na miejsce wyglądają tak:


Następnie wiele godzin doprowadzałem główne elementy tylnego amortyzatora do ładnego wyglądu, męczące zajecie, pierwszy raz w życiu dostałem skurcz mięśni przedramienia


A wieczorem przystąpiłem do składania tego wszystkiego, uparłem się że złożę oba do końca:


Jeden złożyłem do północy, drugi prawie złożyłem do 2giej, przykręcam niemal ostatni element (górny aluminiowy kapturek na tą gwintowaną sztycę w środku) i dupa, uszkodzony gwint :( , na oko wyglądał dobrze i nie dawałem do naprawy, to jeszcze zamiast w zadowoleniu przymocować drugi amortyzator do ramy i podziwiać jak całość ładnie wygląda musiałem go w fatalnym humorze rozebrać znów na części pierwsze.

Coś sobie dzisiaj musiałem naleźć na poprawę humoru.
Obejrzałem dekiel sprzęgła który niedawno zastanawiałem się jak naprawić. Po piaskowaniu nie wyglądało to tak źle jak myślałem:


Wydłubałem dziurę palcem, wyciąłem blaszkę miedzianą.

Następnie palnikiem gazowym wypaliłem w pieńku twardego drewna soczewkowatego kształtu zagłębienie, dałem tam blaszkę, rozgrzałem przywaliłem trzonkiem śrubokręta, uformowała się idealnie. Później ją przulutowałem (konieczne było dodatkowe oczyszczenie stali papierem scienym, taka bezpośrednio po piaskowaniu się nie nadaje, posmarowanie wodą lutowniczą i kalafonią). Z następną dziurą zrobiłem podobnie. Wygląda to tak: wystarczy poszpachlować i poszlifować:).




No i motocykl (zbiorniki tak na chwilę tylko, jeszcze czeka je lakierowanie):


Na koniec jak już zbierałem graty zobaczyłem pęknięcie na deklu skrzyni biegów:


Nie pękło to na wylot tylko dwa pęknięcia po obydwu stronach jakieś 15mm od siebie. Dziwne co mogło spowodować takie szkodzenie w deklu przez który przechodzi tylko wałek kopniaka i wskaźnik położenia biegów, może jakiś dzwon? Zdążyłem jeszcze dremlem zrobić rowki na tych pęknięciach i dam do spawania.

Następne w kolejności są koła.
Aby było malowanie zgodnie z oryginałem przez środek każdej obręczy (tam gdzie otwory na nyple) ma iść czarny pasek, spróbuję w Rzeszowie kogoś znaleźć może mi to zrobi, sam niestety nie mam sprzętu do lakierowania a do kuzyna który ma póki co nie mam jak się wybrać.

Chciałbym kupić samemu dobry czarny lakier akrylowy oraz przeźroczysty aby zabezpieczyć naklejki, jak znacie coś wartego polecenia to napiszcie.

Suchy - Pon 21 Maj, 2018

A nie dało się prościej, np zamiast odlewania tulejek, podebrać z innego amorka? :D
sztyga20 - Pon 21 Maj, 2018

Trochę ciężko było bo to tulejki calowe:) i mam jeszcze trochę innych tulejek gumowych do dorobienia to stwierdziłem, że taki poliuretan to fajna rzecz, takie odlewanie to zabawa łatwa i przyjemna
Darek - Pon 21 Maj, 2018

Pogratulować pomysłu i wykonania. Tylko, czy poliuretan nie jest za miękki w stosunku do gumy czy PVC?
sztyga20 - Pon 21 Maj, 2018

Wziąłem poliuretan z tych bardziej miękkich (chyba 65 w skali Sh) i w porównaniu do oryginalnych tulejek które tam siedziały (a raczej ich pozostałości) jest trochę twardszy.
świdro - Pon 21 Maj, 2018

sztyga20 napisał/a:
Wziąłem poliuretan z tych bardziej miękkich (chyba 65 w skali Sh) i w porównaniu do oryginalnych tulejek które tam siedziały (a raczej ich pozostałości) jest trochę twardszy.


Gdzie zakupiles takowy poliuretan?

sztyga20 - Pon 21 Maj, 2018

Wpisz sobie poliuretan formierski na Allegro. albo gdzieś w necie.

//edit
Ale poradźcie coś odnośnie tych obręczy, trzyma się lakier akrylowy stali nierdzewnej? jakiś podkład specjalny?czy do proszku (chociaż tu miałbym obawy bo proszek może trzymać się mocniej taśmy niż stali i zrobi się masakra na krawędziach). Na 100% nie będę tych nowych obręczy szorował papierem ściernym, prędzej odpuszczę sobie roboty malarskie przy nich:)

Jacek635 - Pon 24 Wrz, 2018

Jak tam sprawa z przednimi amorkami wygląda ? Coś do przodu ? :)
sztyga20 - Pią 21 Gru, 2018

Wracam po dłuższej nieobecności, nie znaczy to że nic nie robiłem ale remont Matchless zaczął się trochę ślimaczyć. Z najgrubszych rzeczy które zrobiłem w miesiącach letnich to lakierowanie większości blach. Zrobiłem to samodzielnie (akryl dwukomponentowy + lakier bezbarwny). Nigdy tego nie robiłem, tak że na przyszłość wiem jak nie robić. :)

Ogólnie nie wyszło aż tak tragicznie, żebym zamierzał cała ta czynność powtarzać. Ale dobrze też jakoś nie wyszło. Zajęło mi to 4 dni z przygotowaniem powierzchni, zrobieniem szparunku, praktycznie od rana do nocy. Byłoby lepiej, gdybym miał jeszcze ze 2 dni, trochę więcej akrylu 2k (poszło coś 600ml a przydałoby się położyć jeszcze z 1.5 warstwy). Był wrzesień i latały jakieś wstrętne muszki wszędzie, no i niestety odwadniacz przy ostatniej warstwie coś zaczął gorzej działać.

Z plusów ciesze się, że mam to za sobą. Część blacharska zawsze jest jakoś taka mało ciekawa i nie lubię tego etapu, poza tym satysfakcja ze zrobienia czegoś samemu też jest i tych podstawowych umiejętności i pierwszych doświadczeń z pistoletem lakierniczym nikt mi nie zabierze, a może w przyszłości jeszcze się to do czegoś przyda.

Dobra, koniec marudzenia, czas na konkrety. Wymyśliłem sposób na łożyskowanie przedniej piasty. Zastosowałem 4 łożyska metryczne. Wiem, że niby bez przekładek nie powinno się dwóch łożysk wstawiać koło siebie (jak ktoś wie to niech powie czemu, bo nie wiem) ale Matchless to nie ścigacz. Intuicja mi podpowiada, że lepiej było zastosować 4 łożyska niż 2, które w sumie są dość małe. Tak to wygląda:

Po zamontowaniu wszystkiego do środka nic na zewnątrz nie widać, że jest jakaś replika wstawiona. Łożyska z jednej strony dokręca się tymi samymi nakrętkami, co służyły do regulacji luzu łożysk stożkowych, natomiast z drugiej strony wchodzi tak na w oryginale dekielek z simmeringiem (zmieniony tylko z calowego na metryczny)

Szprychy w przednim i tylnym kole zaplotłem sam, natomiast centrował mi je gość który zwykle ogarnia koła w moim rowerze. Przy okazji zaplatania wyszedł problem. Niestety kształt łbów szprych minimalnie się różnił. Oryginalne szprychy miały taki sam kąt zagięcia główki, czy to od wewnątrz czy od zewnątrz ale dzięki takiemu trochę półowalnemu kształtowi łba nawet ładnie układały się w piaście. Ja musiałem ręcznie w imadle dokonać korekcji kąta główki 40 szprych.

Nie wiem też kiedy Matchless pojeździ a głupio, aby stał na gołych obręczach, to kupiłem jakieś najtańsze żużlówki do stania w garażu. Do pełni szczęścia z posiadania gotowych kół brakowało mi tylko hamulców.

Bojąc się wielce kruchości wodorowej postanowiłem sprężyn nie cynkować, zrobiłem mieszaninę kręta do rur (ale tego co ma 98% NaOH w granulkach a nie tego w żelu!) oraz saletry potasowej z azotynem sodu, sprężynki po dokładnym wyczyszczeniu i moczeniu w elektrolicie akumulatorowym gotowałem w tej bardzo żrącej mieszaninie. Ładnie się poczerniły, dla dodatkowej ochrony wygotowałem je jeszcze w oleju.

Kupiłem też jakieś zbrojone okładziny z firmy Komtek. Niedrogie, to wziąłem na zapas, elastyczne przy czym nie takie kruche i miękkie jak te co kiedyś brałem z Agromy. Ciekawe jak będzie z hamowaniem i trwałością, prędko się nie dowiem. :)

Z montowaniem okładzin postąpiłem tak jak kiedyś z iżowymi czyli nitowanie, ale aby łatwiej się nitowało i nawiercało otwory to je wcześniej przykleiłem żywica epoksydową Epidian 5.

Natomiast co do sposobu nitowania to obmyśliłem pewien patent, pomogło doświadczenie z nitowania okładzin w iżu gdze jedną parę szczęk nitowałem nitami zrywalnymi (co było bardzo proste ale brzydko wyglądało) a jedną parę nitami klasycznymi co też jakieś trudne nie było ale musiałem męczyć się wymyślając zagławiacz, no i brakowało czasem trzeciej ręki to połączyłem obie metody.
Kupiłem nity zrywalne aluminiowe, wyciągnąłem z nich „szpilki”

i potraktowałem jako nity rurkowe, wystarczyło je wbić, szczękę obrócić łeb podpierając na jakimś precie zamontowanym w imadle, i grzmotnąć w otwór nita z drugiej strony czymś o ostrym końcu, użyłem jakiegoś większego wkręta do drewna, wyszło super!

tutaj nit po zabiciu wkrętem, powstaje piękne oczko

I hamulce gotowe.

I koła

I amortyzator się poskładał, nawet nie wiem kiedy:D, pewnie dlatego więcej zdjęć nie ma z jego składania.


Ale coś jeszcze więcej o nim napisze, to była to ponad półroczna epopeja z szukaniem rur, koniecznie chciałem aby rury były ze stali CrMo (tak jak w oryginale). Rur precyzyjnych w gatunku jaki szukałem i odpowiedniej grubości w Polsce nie da się dostać (no może w jednym zakładzie co zaopatruje zakłady lotnicze zaśpiewali za takie rury coś 2000zł za 3m albo 6m, nie pamiętam dokładnie). Kupiłem za 40zł pręty ulepszanie cieplnie ze stali 40HM, i Jacek który napisał poprzedniego posta mi te pręty przekształcił na rury:) no i jeszcze pochromował – dzięki! Tulejki górne i dolne wykonałem z poliacetalu, eksperymentuje trochę w Matchlessie z tym materiałem.

Chciałbym ten amortyzator zamontować ale brakuje mi nakrętki aby spiąć całość na łożysko główki ramy, jakoś przegapiłem że tego mi brakuje, może podpasuje nakrętka ze „sterów” rowerowych starszego typu, też ponoć gwint 26tpi 1”, poszukam w pudłach, może mam, zobaczymy.

Dobra, no to jestem powiedzmy znów na bieżąco z relacją, postaram się w miarę szybko kolejnego posta napisać, przedstawię kolejne problemy do pokonania, będzie ciekawie!

I jeszcze na koniec:

sztyga20 - Pon 24 Gru, 2018

Aktualiacja, trochę poprzykręcałem wczoraj:

szparunek:

Teraz pozostaje uzupełnić trochę braków (niestety pozostaje zamówienie z WB), m.in. pałąki błotnika przedniego i garść śrubek, jednak wywalam część replik "metrycznych" które zrobiłem podczas wstępnego dopasowywania częsci, śrubki będą takie jak w oryginale. Na warsztat idzie też skrzynia biegów, podczas wstępnych oględzin zgodnie z oczekiwaniami okazało się, że zębatki są w bardzo dobrym stanie, natomiast trzeba bedzie powymieniać tulejki z brązu na których kręcą się zębatki. Z czego dorobić? B101? Ba1032?

Nadszedł też czas aby przemyśleć kilka następnych kroków. Tak wygląda kosz sprzęgłowy:

Blaszki oporowe na obwodzie kosza są potwornie wyrobione. Planuję narysować taką blaszkę i dać do wycięcia 10szt. ze stali narzędziowej np NCV1, stoczyć stare blaszki i przynitować nowe. Zapowiada się dosyć precyzyjna robota.

Nie wiem natomiast, co zrobić z otworem w zębatce. Pod palcem jest wyraźnie wyczuwalna "falbana" od odbić z wałeczków.

Opcje generalnie są trzy:

- zamówić nowa zębatkę i przynitować (opcja najtrudniejsza)
- wstawić tuleję z brązu w środek rezygnując z łożyska wałeczkowego
- zostawić tak jak jest.

Łożysko jest mało wysilone, kręci się na nim tylko na luzie i po naciśnięciu sprzęgła.
Co sądzicie?

nickeledon - Pon 24 Gru, 2018

Szparunki na zbiorniku malowałeś z szablonów czy naklejki?
Sprzęgło bardzo filigranowe jak na taki silnik, więc nie dziwi zużycie wymienionych elementów. Jak na mój gust bez regeneracji się nie obędzie, a kręcić się to musi ładnie bo później są problemy z biegami.

sztyga20 - Pon 24 Gru, 2018

Szparunki malowane a nie żadne naklejki:D

Gdzieś znalazłem wymiary jak ten szparunek powinien wyglądać i wydrukowałem sobie szablon tekturowy który jak się ponacinało na krawędziach to dało się dopasować do krzywizny zbiornika. Następnie to oklejałem taśmą i zrobiłem szary pasek pistoletem, później jeszcze oklejałem szary aby zrobić ten wąziutki czerwony paseczek,przy każdym wyklejaniu posiłkowałem się szablonem, łącznie na zbiornik poszło mi ich z 8 sztuk bo były "jednorazowe". Na całość jeszcze poszedł bezbarwny akrylowy aby ta cała praca się nie wytarła po kilku jazdach, ale położyłem chyba dosyć cienko bo szpanerek czuć pod palcem.

golot - Pon 24 Gru, 2018

sztyga20 napisał/a:
Co sądzicie?

ja bym jeszcze czwartą opcję. Dorobić nowe łożysko. :)

Wbrew pozorom nie jest tak to strasznie trudne. Ja kilka razy dorabiałem.

sztyga20 - Pon 24 Gru, 2018

Też myślałem o wstawieniu łożyska z jakąś dodatkową tuleją dopasowującą na wałek sprzęgła, ewentualnie z roztoczeniem otworu, problemem jest to, że potrzeba bardzo wąskiego łożyska, 6.35mm, niby można łożysko jakieś spiłować ale czy się wtedy nie rozhartuje? A może dorobić łożysko ślizgowe:) właśnie z tą tuleją z brązu, kosz sprzęgłowy w wielu motocyklach pracuje z powodzeniem na łożysku ślizgowym. Przy okazji, szukam namiarów na brąz berylowy, nie wiem jeszcze do czego, ale to bardzo ciekawy materiał.
nickeledon - Pon 24 Gru, 2018

sztyga20 napisał/a:
A może dorobić łożysko ślizgowe:)


W Trampku jest właśnie takie rozwiązanie.



sztyga20 napisał/a:
brąz berylowy, nie wiem jeszcze do czego, ale to bardzo ciekawy materiał.


Czasami odnoszę wrażenie jakbyś był z NASA :)

Darek - Pon 24 Gru, 2018

Dobrze celujesz z tym brązem berylowym. Ma doskonałą odporność na ścieranie, wytrzymałość na poziomie stali i nie daje iskry przy uderzeniu, dlatego powinny być z niego robione m.in. króćce do podłączania paliwa z cysterny do zbiorników na stacjach benzynowych. Na łożyska ślizgowe doskonały, można z niego robić gniazda zaworowe, bo jest odporny na wysokie temperatury.
sztyga20 - Sro 23 Sty, 2019

Znalazłem dojście do brązu berylowego, jednak to nie jest ten gatunek którego szukałem, ten który jest dostępny raczej służy innym celom niż tulejki ślizgowe (jakieś elektrody z tego robią), poza tym właściwości brązu berylowego wybitnie zależą od jego obróbki cieplnej... dlatego tulejki pewnie zlecę z brązu aluminiowego lub fosforowego.

Ten miesiąc nie należy do udanych pod względem remontowym, chciałem złożyć zamówienie w jednym sklepie z częściami do motocykla, wstępnie dowiedziałem się że części są dostępne ale jak przyszło sfinalizować transakcję to sprzedawca przestał się odzywać pomimo kolejnych grzecznych maili przypominających. Poczekałem na szpilkach 3 tygodnie i trudno, zamawiam w innym droższym sklepie, wstępnie się ugadałem częsci dostępne, prawie finalizuje transakcję i...
Cytat:
I am afraid these parts are in short supply , I am sorry to say we cannot allow you to buy them .


Kur... o co chodzi? Czy jestem na jakiejś blackliście? Czy każdą nietypową śrubkę i inną brakującą część będę musiał wykonać samemu? :thumbdown:

//edit. chyba wiem o co chodzi w ostatnim sklepie... brak składki członkowskiej dla klubu za 2019r, jak będę członkiem to będą części, mogliby chociaż koszulkę wysłać to mniej bym narzekał

Hardcor - Czw 24 Sty, 2019

Czyli, że angole nie mają za bardzo ochoty się dzielić :/
Nie wróży to za dobrze mojemu dojrzewającemu angielskiemu projektowi.

sztyga20 - Czw 24 Sty, 2019

Jakiejś tragedii nie ma (chociaż wczoraj było ciężko), trochę mi pomogli, nawet sporo, ale o pomoc typu "niech ktoś się pofatyguje i zrobi mi zdjęcie jakiegoś detalu" to bywało różnie, koniec końców zdjęć w internecie jest tyle że dało rady bez tego.
Z plusów to angielskie motocykle to duży biznes i produkuje się cały czas trochę części, całkiem sporo replik można np. z Indii zamówić.

Myślę że odruchowo patrzy się na Anglików naszymi kategoriami, tzn. skoro ja remontuje motocykl to tak jakby Anglik remontował Junaka - wystarczyłoby aby się zarejestrował na polskim forum i paczki z częściami pewnie by szły hurtowo a każdy chciałby się wykazać pomocą. A u nich tak nie jest, remontujesz angielski motocykl? ok. skoro masz takie hobby, jak tysiące innych osób poza Wielką Brytanią, jakby chcieli każdemu pomagać tak jak byśmy my to robili wymyślonemu angielskiemu właścicielowi Junaka to by dobroci nie starczyło:)

mobydick - Czw 24 Sty, 2019

Hi I am in the Uk. The translation from Polish to English is not good so it is difficult to understand what your problem with the clutch is. The G3LS is a very common bike in UK with lots of spares available just like the IZH49 is in Poland. I live 35 miles away from a big supplier of Matchless parts. If you can explain the clutch problem I will speak to them as to spares available. Cheers John
sztyga20 - Czw 24 Sty, 2019

:) jest sporo dobrych ludzi na naszym forum.
mobydick -> I've sent you a pm.

nickeledon - Pią 25 Sty, 2019

A ja po twoich narzekaniach to myślałem, że to unikatowy model jakiś i dlatego takie problemy z dostępem do części, a to po prostu trzeba trafić na odpowiedniego człowieka :) Ze swoją BSA poradziłem sobie sam, praktycznie wystarczy mieć dolary i nie ma problemu :chillout:
sztyga20 - Wto 12 Lut, 2019

Udało się na jeden dzień i noc skoczyć do garażu, to czas na krótką relację.

Zamontowalem amortyzator:D



Nie była to taka prosta sprawa ponieważ rur do pólek się nie wpycha, tylko trzeba je wciągnąć, tokarz zrobił mi specjalne jednorazowe narzędzie - nagwintowaną rurkę którą po wstępnym umieszczeniu rur amortyzatora w półkach wkłada się od góry od strony korka i wkręca w rurę nośną, po czym walcząc z naciągiem sprężyny wciąga się do środka:)
Jak ruszałem sztycą tłumika olejowego podczas zalewania olejem to w pewnym momencie została mi w rękach, odkręciła się dolna nakrętka która trzyma sztyce w tłumiku., nie wiem jakim prawem bo mocno przykręciłem, fabryka w tym miejscu nie przewidziała żadnej nakrętki kontrującej ani drucika który który zapobiega odkręceniu nakrętki jak ma to miejsce np w izu, dziwny ten Matchless... I czekało mnie jeszcze jeszcze raz zupełne rozebranie rur, i złożenie tłumików z użyciem kleju anaerobowego którym tym razem wysmarowałem nakrętki przed ich ponownym mocnym przykręceniem...

Czekam teraz na wiadomość od tokarza który będzie mi dorabiał tulejki skrzyni biegów, powoli zamykam temat ramy i zawieszenia i przechodzę nareszcie do mechaniki.
Udało mi się znaleźć w Niemczech nieużywany wałek zdawczy, mój niestety jest nie do użytku.

Jak widać w wałku który znalazłem jest nieco szersza zębatka - prawdopodobnie od wersji 500cc, w każdym innym aspekcie są identyczne, podczas składania zobaczę czy to czemuś przeszkadza czy dać tokarzowi do skrócenia, ale że tez komuś chciało się wymyślać wałek szerszy 3mm zamiast pchać do każdej wersji to samo :S

nickeledon - Wto 12 Lut, 2019

sztyga20 napisał/a:
podczas składania zobaczę czy to czemuś przeszkadza

No chyba raczej się nie zmieści.
sztyga20 napisał/a:
że tez komuś chciało się wymyślać wałek szerszy 3mm zamiast pchać do każdej wersji to samo

Jesteś pewien, że reszta skrzyni biegów niczym się nie różni? Szerszy tryb zdawczy powinien współpracować z szerszą zębatką wałka pośredniego itd.

sztyga20 - Wto 12 Lut, 2019

W katalogu części niektóre zębatki mają podwójne numery, początkowo myślałem, że to różnice pomiędzy 350/500 a jak wczytałem się dokładniej to jednak pod tymi numerkami kryją się różnice w ilości zębów, 30t dla wersji trial, i 28t dla zwykłej (czyli mojej) - i odpowiednio dla zębatki wałka pośredniego też są różne numerki, ale w sumie nie odpowiada to na pytanie czemu jest szersza. Kolejna myśl, że mój nowy wałek zdawczy jest z Matchlessa twina, ale w jego katalogu też ten element jest pod tym samym numerem. Więc jeszcze zostaje opcja że to jakieś bliżej niesprecyzowane ulepszenie frabryczne

Niekoniecznie większa szerokość znaczy że automatycznie nie będzie pasowało, wałek zdawczy jest tak wydrążony w środku że jedna zębatka z wałka "chowa" się w drugą, i w dystansowaniu/łącznej szerokości układu zębatek na wałku nic się nie zmienia.

sztyga20 - Wto 26 Mar, 2019

Wrócę jeszcze do tematu szerszego wałka zdawczego, na forum angielskim ludzie pisali, że to że jest szerszy jest celową modyfikacją fabryczną mającą powodować głębsze "zapięcie" wałka na sąsiedniej zębatce, ponoc w wersjach z wałkiem mnieszej szerokości ludzie podkładki dawali aby głębiej wchodził... Kłócił się z tym nie będę bo zdaje się wszystko pasować.

Poskładałem skrzynię biegów, wszystkie tulejki wykonane zostały z brązu spiekanego samosmarnego firmy AMES (w internecie na albeco jest mnóstwo rozmiarów, oczywiście u mnie są jakieś nietypowo calowo-metryczne rozmiary ale tokarz jakoś sobie z tym poradził), trudno o lepszy materiał i nie wychodzi wcale drożej niż kupowanie pełnych prętów z brązu gdzie połowa materiału idzie w wiór, można przy nich również zrezygnować z wykonywania rowków smarnych.

Kartery dałem do sodowania, bardzo ładnie je wyczyściło, nigdy wcześniej nie korzystałem z takiej usługi, zapłąciłem 80zł, wydaje mi się że trochę drogo ale może takie są ceny, w każdym razie efekt wyszedł naprawdę dobry.



wszystkie koła zebate zostały wyszczotkowane brązową szczątką, umyte, wytarte ręcznikami kuchennymi:)



Po tym wspaniałym wstępnie i przygotowaniu stanowiska pracy zaliczyłem paskudny falstart, okazało się że łożysko wałka zdawczego które tokarz mi roztaczał na nieco większy calowy wymiar po zamontowaniu wałka ma delikatne bicie/niecentryczny otwór, i dupa, wyczyściłem stare oryginalne łożysko które poza delikatnym zmatowieniem niektórych kulek niewykazywało oznak zużycia, po jego porządnym nasmarowaniu smarem ŁT43 nabrałem przeczucia że ma jeszcze sporo życia przed sobą, pozostał jedynie żal że niepotrzebnie się nakombinowałem

Oto one: calowo-metryczne dziwadło: krążą legendy ze zakład kupował łożyska metryczne z kontynentu i jakoś wymieniali wewnętrzną bieżnię na cieńszą calową



Dodam tu coś jeszcze co sądze o osadzaniu tulejek z brązu na których kręcą się wałki, trzeba to robić trochę inaczej niż w dawnych czasach, kiedyś najpier osadzało się tulejki w karterach na wcisk i póżniej specjalnym rozwiertakiem z "prowadnikiem" wykańczało się na właściwy wymiar, oczywiście taki rozwiertak to rzecz nie do zdobycia, poza tym używane wałki lubią wykazywać inne zużycie na każdym z końców więc to i tak by nie rozwiązywało sprawy. Trzeba tulejki finalnie dopasować jeszcze przed ich osadzeniem i nie można ich osadzać na wcisk bo pogubią wymiar i nie będa miały osiowości. Dlatego osadziłem je lużno na kleju, niestety Locktite 638 zbyt szybko łapał i zanim porwałem wałek i osadziłemgo w deklach to kręcił się z dużym oporem na skutek utraty osiowości. Sprawdził się natomiast tani CX który wolno łapie dzięki czemu tulejki miały czas się ustawić w deklach i wałek ładnie lekko się kręci.

Do uszczelniania skrzyni biegów używałem kupionych uszczelek papierowych oraz środka Wellseal który zachwalają do tego typu spraw.



Pozostał jedyniek dekielek z elementami sterującymi całym mechanizmem



I skrzynia gotowa:) pozostaje jeszcze zalać olejem (wiem co będę rozkminiał przez następne trzy tygodnie na odwyku od garażu), ale już znalazłem ciekawą rzecz:
http://beta.nis.com.pl/us...ek_7-8-2011.pdf



Następne w kolejce do remontu będzie sprzęgło. Poczyniłem pewne postępy.

Łożysko wałeczkowe zmieniłem na ślizgowe z lużnym piersieniem z brązu Ba1054 - jeden z twardszych. Łożysko sprzegła pracuje w zasadzie tylko w momencie właczania/wyłaczania sprzęgła, przenosi za to dość duże obciążenia w momencie jak się nie kręci, przy oryginalnie stosowanych wałeczkach skutkowało do dosyć szybkim odbijaniem się ich na zewnętrznej bieżni która jest z nieutwadzonej stali, dlatego postawiłem na twardy brąz kosztem gorszych właściwości ślizgowych, marginesem bezpieczeństwa przed zacieramiem będzie to, że lużny ipierścień będzie mógł sie obracać i na zwenętrznej i na wewnętrznej bieżni, myślę że mój "patent" na łożyskowanie może się lepiej sprawdzić niż fabryczny, ale czas zweryfikuje.

Tak to wygląda, kręci się aż miło.



Teraz czeka mnie jeszcze przynitowanie 10 blaszek po obwodzie kosza. Z tego co zauważyłem to ich szybkie zużycie jest słabym punktem tego sprzęgła, widziałem w internecie regeneracje za pomoca napawania albo przyspawania blaszek, ale nie wygladało to zbyt dobrze. Zleciłem wycięcie 10 blaszek ze stali NCV1 laserem razem z otworami, były tak twarde że pilnik się ich nie imał i i nie mogłem wygładzić krawędzi ani tym badziej zrobić odpowiednich gniazd na nity (aby łebki stożkowych nitów się schowały). Wziąłem te blaszki, zawinąłem w kule glinianą i wrzuciłem do rozbuchanej do czerwoności kozy, udało się je rozhartować jednak po zebraniu warstwy odwęglonej i wygładzeniu krawędzi luz pomiędzy blaszkami a wycięciami na tarczach sprzęgłowych wynosi 0.6mm, chyba zbyt dużo, będę pewnie robił jeszcze raz chociaż nie wierzę że uwzgledniająć niedokładności nitownia i obrysowaniu 10kąta foremnego na koszu uda mi się zejść do 0.2mm luzu. Cóż, szykuje się wyzwanie.

Z mniej ważnych rzeczy: muszę zrobić z rurki pałąk przedniego błotnika, nigdzie nie da się ich dostać a mi brakuje:/
Nie wiem jak z tym Brexitem ale boje się że jakieś cło będzie i ceny usług pocztowych wzrosną dlatego kupiłem na zaś tłumik i rurę wydechową:)

sztyga20 - Pon 24 Cze, 2019

Kolejnych kilka drobnych etapów remontu za mną.
Najważniejsze – załatwiłem temat sprzęgła, nie zliczę ile godzin mi zajęło przynitowanie tych cholernych blaszek… Oszczędzę sobie wypracowania na ten temat bo to bardzo nudna robota, w każdym razie nie udałoby się bez punktaków, porządnych wierteł kobaltowych, pilników iglaków oraz kilku rodzajów klejów epoksydowych i metakrylowych (testowałem kilka preparatów, blaszki kleiłem aby końcowo wykończyć pilnikiem otwory i zanitować, niestety część blaszek odpadała i trzeba było kleić od nowa…), nawet specjalne wąskie kowadło do nitowania zrobiłem:)
Oto efekt jeszcze przed szczotkowaniem rdzy i resztek kleju



I po zamontowaniu

Tarcze sprzęgła jak prowadzi się je prostopadle to wchodzą niemal pod własnym ciężarem, luz pomiędzy wycięciami a blaszkami jest prawie niemierzalny, po pewnym czasie pracy powinien powiększyć się do prawidłowej wartości ale nawet teraz sprzęgło bardzo łatwo pod ręką się załącza i odłącza, jestem ogromnie zadowolony:D
Do zrobienia pozostało przymocować bęben do zębatki, obecnie po wycentrowaniu jest przyklejony w kilku punkach żywicą epoksydową, oryginalnie było to nitowanie ale muszę zrobić inaczej, otwory na nity wskutek ich obluzowania były zowalizowane, obecnie przewirciłem je z 6.35mm na 7mm i nagwintowałem gwintownikami 8x1mm, pozostało mi tylko skrócić śruby, i mocno przykręcić, zastanawiam się tylko czy je jakoś dodatkowo zabezpieczyć klejem do gwintów.

W momentach wypalenia warsztatowego w pracy nad sprzęgłem zajmowałem się innymi pierdołami, np. naprawą dekla prądnicy. Uszkodzenie polegało na tym że był niemal dookoła wyszczerbiony, zachowana było jedynie jakaś 1/5 obwodu ale wystarczyło to na zrobienie formy plastelinowej i łataniu po kawałku żywicą epoksydową z grafitem, na zdjęciu stan obecny, jeszcze trochę popracuje pilnikiem i papierem ściernym, i jakoś to będzie. Może robota trochę bez sensu bo można kupić replikę takiego dekla ale jak coś się da ratować to trzeba to robić, nawet jak można zamienić nówką ze sklepu.


No i reszta prądnicy. Wymienione łożyska, wyczyszczona, metalowa część obudowy ocynkowana, reszta sodowana. Szczotki nie są zużyte i zakładam stare. Poluje na sprężynki dociskowe szczotek i kilka śrubek i nakrętek z gwintem BA.



Wyczyściłem też iskrownik, kilka drobnych elementów do niego idzie już trzeci tydzień z Australi – tylko tam znalazłem jeden nietypowy simmering, ale okazało się że za wysyłkę zapłaciłem mniej niż przy niektórych zakupach z Wielkiej Brytani.

I kilka „smaczków”
Upolowałem właściwy model klaksonu Lucas HF1234, szkoda że z 1954 a nie ‘53, ale i tak sukces. Sprzedający nie za bardzo wiedział co wystawia, opis licytacji brzmiał w stylu „stary klakson”, szczęśliwie udało mi się go rozkręcić na części pierwsze, łatwo nie było, a zależało mi bardzo na tym aby obyło się bez dewastacji, każda ze śrubek jest niestety mniej lub bardziej nietypowa, w większości gwinty BA…


I na koniec wisienka. Bardzo rzadka wersja kontynentalna prędkościomierza Smiths Chronometric 433/5/L – montowana sporadycznie w tym modelu. Zamontuje go jako ostatni element i otworzę szampana, ale do pewnie za kilka lat.

Polecam filmik pokazujący zasadę działania (chociaż i tak poza licznikiem kilometrów dalej nic nie rozumiem).

Testowałem jak działa i początkowo przestraszyłem się ze jest zepsuty, wskazówka zachowuje się zupełnie inaczej niż w prędkościomierzach z którymi mamy do czynienia na co dzień, wykonuje ona bardzo gwałtowne ruchy przeskakując i zatrzymując się pokazując średnią prędkość z jakiejś krótkiej jednostki czasu, coś jak tu:

sztyga20 - Czw 11 Lip, 2019

Wczytują Wam się zdjęcia? (nie chodzi o prędkościomierz tylko sprzęgło i reszty rzeczy) bo wlazłem przez komputer z pracy i nic nie widzę, część zdjęć wrzucam na googledrive i później linkuję na forum stosując jakąś sztuczkę znalezioną w internecie i nie wiem czy to dalej działa.

//dzięki, w takim razie będę relacjonował dalej

nickeledon - Czw 11 Lip, 2019

Tak.
sztyga20 - Nie 08 Wrz, 2019

W dwa popołudnia udało mi się rozebrać silnik, czas na oględziny, remont silnika 4-suwowego to dla mnie kolejne nowe wyzwanie, jak możecie to popatrzcie razem ze mną żebym czegoś głupiego/niepotrzebnego nie zrobił.
Jest kilka niespodzianek, więcej tych pozytywnych niż negatywnych ale po kolei:

Cylinder: ułamane (tylko?) jedno żeberko, tak zostanie.
Jeśli chodzi o gładź wyraźnie widać ślady honowania, progu ani śladu


Tłok też wygląda na nówkę, ekstra, mam nowy zestaw, ktoś zaczął przed laty remont tego silnika, ale go nie ukończył...

Tłok po rozgrzaniu zatrzymuje się w 1/3 dalszej płaszcza w cylindrze po czym w miarę jak stygnie samoistnie zasysa go do środka, chyba jest dobrze, prawdopodobnie dam tyko szlifierzowi do pomiarów i zostanie jak jest
Natomiast wszystkie pierścienie mają luz na zamku ponad 1mm, do wymiany, świadczy to również za tym że poprzedni mechanik który to składał trochę partaczył więc lepiej wszystko i tak sprawdzić;)

Mam też wstawioną nową tulejkę główki korbowodu i nowy sworzeń tłokowy, obraca się z lekkim oporem, ponoć pasowanie wykonuje się na 0,001-0.01mm, wierzę że łapie się w tym przedziale, tak zostaje.

Łożysko stopy korbowodu również wydaje się regenerowane, po uderzeniu w główkę w wiszący w ręku wał nic nie dzwoni (nie wiem czy ktoś zna ten uproszczony warsztatowy sposób) - jednak dla pewności wyślę go gdzieś aby rozprasowali i ocenili stan wałeczków, najlepiej aby był to taki zakład który nie robi remontu na siłę gdy jest to niepotrzebne - jeżeli znacie jakiś aktualnie polecany zakład możecie napisać w tym wątku.

Wał obraca się od strony rozrządu na tulei z brązu, nie będę jej wymieniał bo wygląda ok, natomiast trzeba ją przestawić, ewidentnie widać że się przesunęła, nie ma bolca ustalającego jej pozycję, coś tam się kiedyś złego działo. Jest też jakaś pamiątka po bliżej niezydentyfikowanym "usprawnieniu" (dodatkowa odma?), przewiercony otwór przez dekiel... Boję się dawać to do spawania, w tym miejscu od drugiej strony jest zlokaizowany nadlew obudowy krzywek zaworowych, poprzednio jak oddałem do spawania dekiel skrzyni biegów to cały popękał w miejscach gdzie płaskie powierzchnie łączą się z nadlewami i musiałem kupić drugi, może nagwintowanie i zrobienie korka wkręcanego z drugiej strony będzie lepszy rozwiązaniem.


Tuleje dzwigienek zaworowych: mają wżery i wyczuwalny luz, pewnie do wymiany, ich średnica to 5/8" czyli 15,875, można by dorobić ze sworzni tłokowych 16mm i tulejki w głowicy potraktować rozwiertakiem nastawnym, problemem jest to że w głowicy poza wewnętrzną tulejką zostało jakieś 20mm miejsca i rozwiertak może nie przelecieć całości na właściwą średnicę... Nie wiem jeszcze jak się za to najlepiej zabrać.



Zawory wydają się być dosyć głęboko w gniazdach, jak się wysunie zawór o 1/2 to lata na boki o 0,5mm, zapewne do wymiany - Paradowscy?



Krzywki są w dobrym stanie, spróbowałem sfotografować największe wytarcie na wierzchołku jednej z nich, wierzchołek jest niższy w granicach 0.1mm, z tulejkami krzywek które mają niewielkie luzy nie będzie dużego problemu ponieważ z obu stron są otwory przelotowe.



Skrętne sprężyny zaworowe: jeszcze pojeżdżą pomimo zauważalnych śladów zużycia, nieoficjalna serwisówka zaleca wymianę gdy ich rozwarcie zmaleje do 4.3cm, moje mają 4.9-5cm, nowe mają ponoć rozwarcie 5.2cm :)


I jeszcze wałek pompy olejowej, zużycie minimalne


W następnym tygodniu zacznę wysyłanie poszczególnych elementów, przy odrobinie szczęścia może poskładam sobie silnik pod choinkę.

Jacek635 - Nie 08 Wrz, 2019

Chciałbym napisać pare słów komentrza bo widze, że dużo sie dzieje:
- cyl jest świeżo zatulejowany (ciekawostką jest ta mała dziurka pewno do doprowadzenia oliwy)
- czy mógłbyś wstawić fot wału
- tuleja na wał w karterze dziwnie wygląda - jakby sie zatarła i obróciła ścinając kołek ustalający. Czy tuleja to fabryczne rozwiązanie czy było tam łożysko ?
- tulejki w pokrywie głowicy kwalifikują sie na wytaczarke (tak samo tulejki krzywek)
- głowica najlepiej do fachowa od głowic
- na wytarte krzywki może pomóc świątek

sztyga20 - Nie 08 Wrz, 2019

Fotografię wału spróbuję wykonać jutro.
Tulejka z brązu jako łożyskowanie wału od strony rozrządu to oryginalne rozwiązanie, w bardzo wczesnych modelach było stosowane łożysko, w tej tulejce w środku jest wycięcie gdzie wałek pompy olejowej jest napędzany przez ślimak na wale.
Otwór w cylindrze to zapewne właśnie kanał smarujący


Serio 0.1mm zużycia krzywki to jest już powód do regeneracji? :(

Jacek635 - Nie 08 Wrz, 2019

sztyga20 napisał/a:
Serio 0.1mm zużycia krzywki to jest już powód do regeneracji? :(

Nie jest to powód do regeneracji chyba, że ktoś chce mieć wszystko jak nowe lub nawet lepsze.
Co do tej pompki oleju to musi być jakieś ciekawe rozwiązanie tłoczkowo-wałkowe. Jaka jest zasada tłoczenia ?
Co do tulejki jeżeli się zatarła i obróciła to również bez wytaczarki się nie obejdzie...

nickeledon - Nie 08 Wrz, 2019

Jacek635 napisał/a:
Nie jest to powód do regeneracji chyba, że ktoś chce mieć wszystko jak nowe lub nawet lepsze.

Chyba że przetarliśmy się już przez warstwę utwardzaną, wówczas zużycie będzie postępowało w tempie piorunującym. Lepiej sprawdzić poziom trójglicerydów.

sztyga20 - Nie 08 Wrz, 2019

No to dobrze, bo się zmartwiłem tą krzywką:)
Pompa oleju to stare pomysłowe rozwiązanie, niestety dość mało wydajne i niemal niestosowane w latach powojennych (AJS/Matchless to w zasadzie wyjątki), a działa to tak.

Nie masz może szlifierki do wałków? może chciałbyś się pobawić coś przy mojej głowicy:)

Jacek635 - Pon 09 Wrz, 2019

Głowicy raczej nie dam rady zrobić dobrze (z wymianą gniazd), gdyż jeszcze nie mam wytaczarki. Chyba że tylko wymiana prowadnic i podfrezowanie przylgni. To co mógłbym zrobić, to rozebranie wału i sprawdzenie lub ewentualna regeneracja.
nickeledon - Pon 09 Wrz, 2019

Nie chcę Cię martwić, ale jak dla mnie to ten silnik kwalifikuje się tylko do naprawy głównej. O ile jeszcze po sprawdzeniu pasowań i poprawieniu honowania (wygląda to jak pilnik a nie gładź) można ratować cylinder z tłokiem to reszta wygląda już słabo. Koniecznie jeszcze trzeba sprawdzić czy nie występuje stożkowatość, może dlatego są duże luzy na zamkach i tłok nie przechodzi przez całą wysokość. Wał koniecznie do sprawdzenia, ponieważ jeżeli widać jak wygląda cała reszta to ja bym nie wierzył, że może być coś wart. Krzywki zaworowe do sprawdzenia twardości (Świątek jeżeli nie ma takich w swojej ofercie to nic nie pomoże), łożyskowanie wału i krzywek do wymiany. Głowica masakra, może uda się uratować gniazda (ale wątpię) poprzez zastosowanie zaworów o większej średnicy (tu mogą pomóc Paradowscy). Wymiana gniazd w głowicy może się wiązać z przykrą niespodzianką, lepiej żeby robił to człowiek który ma do czynienia z anglikami inaczej będzie katastrofa. Sprężyny zaworowe może mieszczą się w granicach tolerancji, jednak mnie bardzo niepokoją wypracowane karby na drutach, są to miejsca w których prędzej czy później dojdzie do pęknięcia. Rockerboxem też lepiej aby zajął się człowiek który miał styczność z wyspiarską motoryzacją, może się wydawać, że to nie ma znaczenia, ale doświadczenie robi swoje.
Zawory od Paradowskich w nowych gniazdach:

mcfrag - Pon 09 Wrz, 2019

sztyga20 napisał/a:
Pompa oleju to stare pomysłowe rozwiązanie, niestety dość mało wydajne i niemal niestosowane w latach powojennych (AJS/Matchless to w zasadzie wyjątki)

Mój kontynentalny anglik też ma taki patent. Jego silnik skonstruowano sporo przed wojną i zrobiono to na tyle dobrze, że służył długie lata w wielu modelach.

nickeledon - Pon 09 Wrz, 2019

mcfrag napisał/a:
Mój kontynentalny anglik też ma taki patent.

Bo jest to rozwinięcie pierwszych systemów olejenia silników. Następnym krokiem było schowanie pompy tłoczkowej pod pokrywą rozrządu :)

sztyga20 - Pon 09 Wrz, 2019

Cytat:
Nie chcę Cię martwić

Martwiły mnie głównie krzywki, bo element trudny w regeneracji, pierwsze wrażenia moje są pozytywne bo raczej nastawiałem się że połowa rzeczy pójdzie w kubeł:)
Patrzyłem też za krzywkami na ebayu, na większości z nich nie zauważyłem śladów wytarć, pewnie to dość oporny element, za to 100% z tych używanych na większą bądź mniejszą korozję ale może warto kupić, napisze jeszcze to Wernera zza Odry od którego mam masę części.


Co do sprężyn nastawiam się na założenie tych co mam z opcją wymiany w przyszłości jak coś się trafi, ludzie narzekali na współczesne repliki że parametrów nie trzymają, (do wywalenia po 2500mil), chyba że trafię na NOSy w rozsądnych cenach, ewentualnie może napiszę do zakładu co ostatnio mi sprężynkę robił czy potrafiliby wyprodukować coś podobnego.
Zawory, gniazda i prowadnice będę wymieniał na 100%, napiszę do gościa co w junakach dłubie (Motocykle Jacka), sposób osadzenia gniazd jakoś tak na oko dość podobny jak w Junaku,, liczę że sobie poradzi, chyba że polecasz kogoś konkretnego.

Test z rozgrzanym tłokiem służył tylko do orientacyjnego sprawdzenia pasowania, pamiętam jak ktoś testował tłok iżowy rozgrzewając go i dokonując pomiarów, pamiętam że różnica po rozgrzaniu wynosiła coś 0.1mm więc jeżeli gorący tłok blokował się a zimny bez problemów przelatywał na drugą stronę obojętnie którą stroną go by nie wsadzać to świadczy że pasowanie jest w granicach 0.1mm.

Tulejka łożyskująca wał raczej się nie zatarła, najwyżej obróciła a całkiem możliwe że jest po prostu źle wstawiona, jej obrót o więcej niż jest obrócona spowodowałby jej destrukcję na skutek kolizji z wałkiem pompy olejowej, poza tym myślę że bardziej prawdopodobnym jest to krzywe wstawienie niż to że szczęśliwie jej obrót zatrzymał się na kilka stopni przed katastrofą, ale na tym etapie niczego nie można wykluczyć. Planuję zakup nagrzewnicy elektrycznej, mam też sprey chłodzący w puszce - będę próbował tym tą tulejkę delikatnie ruszyć.


Dołączam zdjęcia wału, niech biegli się wypowiedzą:) (jako ciekawostka porównanie z wałem iżowym). Na czopie współpracującym z brązową tulejką nie ma śladów złuszczeń, uszkodzeń, jest tylko z jednej strony trochę zlewających się drobnoplamistych i pasmowatych przebarwień prawdopodobnie ma to związek z tym że wał przez dziesiąt lat był zatrzymany w jednej pozycji.











nickeledon - Pon 09 Wrz, 2019

sztyga20 napisał/a:
Motocykle Jacka

Temu to bym nawet wału od Komarka nie dał do zrobienia :no:
sztyga20 napisał/a:
sposób osadzenia gniazd jakoś tak na oko dość podobny jak w Junaku,

Na "oko" :) ... prawdopodobnie tak, ale niektóre angielskie fabryki zatapiały gniazda zaworowe i wówczas te gniazda miały fikuśny kształt.
Po oględzinach zdjęć ciężko jest wnioskować czy dany element jest dobrze zregenerowany, tu niestety na "oko" nic się nie zrobi, tu potrzebne przyrządy miernicze :) Życzę powodzenia, bo dobre zrobienie tego silnika nie jest sprawą prostą, a koszt w profesjonalnym zakładzie potrafi osiągnąć pułap 10 tys. zł i wcale nie jest to dużo.

Jacek635 - Pon 09 Wrz, 2019

Wał faktycznie dużo za duży jak na tą pojemność, ale taka widać była wtedy tradycja. Pewnie chodziło o to, żeby nie szarpało (duży moment bezwładności). No i te cienkie czopy przy ogromnych tarczach też nieźle wyglądają. Tulejka sworznia wygląda na nową. Co do Tomaszewskiego to nie moge sie zgodzić. Remontuje na co dzień sporo silników junaka i widziałem jego robote (głowice, wały, wałki skrzyni biegów, krzywki i koła rozrządu, popychacze i prowadnice) i musze powiedzieć, że to pierwsza klasa światowa. Wykonanie na lepszym poziomie niż fabryka. Wiem jednak, co odpowie na pytanie o matchlesa - nie mam czasu. Tak jak wspominałem wał jestem w stanie rozebrać i zbadać łożysko korbowe. Co do gniazd zaworowych to w moim mieście jest firma auto-hop, która robi głowice do samochodów. Nie robią lipy. Może zadzwoń i sprawdź tam.
nickeledon - Pon 09 Wrz, 2019

Jacek635 napisał/a:
to pierwsza klasa światowa

Ha,ha,ha się ubawiłem i na tym kończę komentowanie w tym kontekście.
Jacek635 napisał/a:
która robi głowice do samochodów

Nie oddaje się głowicy od starego angola w ręce mechaników samochodowych, to profanacja. Na poważnie też nie, pomimo dobrych chęci z ich strony i pewnie dużej wiedzy.

sztyga20 - Pon 09 Wrz, 2019

Cytat:
Ha,ha,ha się ubawiłem i na tym kończę komentowanie w tym kontekście.

Czemu, ja jestem ciekawy szerszego komentarza tym bardziej że póki co nie mam namiaru na inny zakład (uściślę że interesuje mnie tylko wymiana gniazd, zaworów i prowadnic), jak miał jedno potknięcie to może warto zaryzykować, jak notorycznie coś partaczy to inna bajka. Trzeba uciąć spekulacje:D

//Dzięki za namiar poniżej :thumbup:

nickeledon - Pon 09 Wrz, 2019

Dobra masz, bo coś czuję, że wylądujesz na manowcach :/
http://www.stybatuchola.pl/pl/

Jacek635 - Wto 10 Wrz, 2019

nickeledon napisał/a:
Nie oddaje się głowicy od starego angola w ręce mechaników samochodowych pomimo dobrych chęci z ich strony i pewnie dużej wiedzy.

haha dobre :)

Spiker - Wto 10 Wrz, 2019

Ogólnie jestem zwolennikiem kompleksowych remontów, ale śmiem twierdzić, że ten rozrząd (krzywki, osie, tulejki, itp.) jeszcze spokojnie pochodzi. Takie proste silniki ładnie chodzą nawet z niewielkimi luzami ... a nawet znane są przypadki problemów przy zbyt ciasnym spasowaniu. Ale jak wszystko zregenerujesz to będzie oczywiście trochę ciszej. Zweryfikuj zużycie zębów kół zębatych, głównie małego koła, ale na zdjęciach wygląda przyzwoicie.

Jak wspomnieli poprzednicy ostrożność jest natomiast zalecana do "zregenerowanych" elementów. Czy pod tą tuleja w cylindrze jest drożny obwodowy kanał olejowy (widoczny na schemacie olejenia)? Czy materiał tulei odpowiedni? Czy przygotowanie powierzchni i wcisk tulei były prawidłowe (przepływ ciepła, niektórzy nawet miedziują zewnętrzna część tulei)? Wał też jest do sprawdzenia, głównie pod względem ustawienia w osi (bicie). Sprężyny jeszcze pochodzą, ale trzeba powoli szukać zamienników. Czy tłok to oryginał? Jak nie to powstaje pytanie o materiał i obróbkę (prawidłowa owalizacja i stożkowość tłoka to oczywiste sprawy do zweryfikowania).

Ja z powodzeniem jeżdżę na pierścienach samochodowych (pierwszy uszczelniający chromowany, drugi uszczelniająco-zgarniający z podcięciem, olejowy z ekspandorem) - zerowe zużycie oleju.

Zawory możesz wymienić, ale równie dobrze możesz spróbować zweryfikować te stare (może wcześniej szlifując trzonki) i być może wymienić tylko prowadnice. Chociaż zestaw od Paradowskich to nie aż tak wielka inwestycja. Gniazda są trochę wgłębione, ale wymiana to nieraz problematyczna sprawa (jak są fabrycznie ścięte od strony sąsiada i zalane w głowicy). Czy miedzy dźwigienkami w głowicy a końcówką zaworu są kapturki? Generalnie musisz sprawdzić czy przy wgłębionych zaworach zachowana jest prawidłowa geometria pracy dźwigienek - tzn. czy dźwigienki dobrze trafiają w trzonki i czy jest odpowiedni zakres regulacji luzu (problem występujący przy regulacji za pomocą mimośrodowych osi, ale tutaj jak widzę regulacja jest na laskach popychaczy).

Nie znam w szczegółach tego układu smarowania, ale pamiętaj, że istotne są wszelkie tulejki doprowadzające olej do wału, sprężynki i zaworki zwrotne (założone w poprawną stronę). Walczymy o jak najmniejsze spadki ciśnienia i ucieczkę oleju przez nieszczelności i luzy.

Jak w tym silniku jest zorganizowana odma?

Widzę, że robisz wszystko na maksa i na wieki (skrzynia, sprzęgło). Popieram i podziwiam, ale jak masz parcie na jazdę a nie masz czasu i nadmiaru kasy to możesz teraz pójść na pewne półśrodki i dokończyć remont za jakiś czas (jak stwierdzisz, że trzeba), już będąc odpowiednio przygotowanym. Pojeździsz - zobaczysz co go boli. Podejrzewam, że będziesz robił przebiegi kilkaset km rocznie.

nickeledon - Wto 10 Wrz, 2019

Spiker napisał/a:
śmiem twierdzić, że ten rozrząd (krzywki, osie, tulejki, itp.) jeszcze spokojnie pochodzi.

Na jakiej podstawie? Bo ja bez pomierzenia choćby suwmiarką i sprawdzeniu czy nie występują nadmierne luzy i owalizacje to bym takiej opinii nie wydal.
Spiker napisał/a:
znane są przypadki problemów przy zbyt ciasnym spasowaniu.

Dlatego pisałem wcześniej, że lepiej aby regeneracją takich podzespołów zajmował się człowiek co miał styczność z takimi konstrukcjami.
Spiker napisał/a:
Sprężyny jeszcze pochodzą,

Pewnie że tak, dopóty dopóki nie pękną.
Spiker napisał/a:
Jak nie to powstaje pytanie o materiał i obróbkę (prawidłowa owalizacja i stożkowość tłoka to oczywiste sprawy do zweryfikowania).

W tamtych czasach nie wszyscy jeszcze owalizowali tłoki, choć lepiej mieć taki z owalizacją.
Spiker napisał/a:
Ja z powodzeniem jeżdżę na pierścienach samochodowych (pierwszy uszczelniający chromowany, drugi uszczelniająco-zgarniający z podcięciem, olejowy z ekspandorem) - zerowe zużycie oleju.

Ciekawe co na to cylinder. Ja właśnie poprzez zastosowanie w mojej BSA pierścienia zgarniającego ze sprężyną mam w tej chwili próg na dolnym zwrocie. Fakt tylko, że po 120 tys. km przebiegu.
Spiker napisał/a:
Zawory możesz wymienić, ale równie dobrze możesz spróbować zweryfikować te stare (może wcześniej szlifując trzonki) i być może wymienić tylko prowadnice.

Co pomoże wymiana prowadnicy i szlifowanie trzonka na rozfrezowane gniazdo do granic możliwości i wpadnięty zawór praktycznie do kanału dolotowego lub wydechowego :hmm:
Spiker napisał/a:
Gniazda są trochę wgłębione, ale wymiana to nieraz problematyczna sprawa (jak są fabrycznie ścięte od strony sąsiada i zalane w głowicy).

O tym właśnie wspominałem i dlatego nie polecam oddawania do regeneracji "samochodziarzom" lub panom od radzieckiej motoryzacji.
Spiker napisał/a:
Widzę, że robisz wszystko na maksa i na wieki (skrzynia, sprzęgło). Popieram i podziwiam

Tu się zgadzam, ale za chwilę piszesz:
Spiker napisał/a:
jak masz parcie na jazdę a nie masz czasu i nadmiaru kasy to możesz teraz pójść na pewne półśrodki

:no: :no: :no: Zresztą jakie można mieć parcie po sezonie :D
Silnik wygląda jakby już był podciągany przez fachowców, a zagramaniczni fachowcy bywają wcale nie mniejszymi papudrakami od naszych krajowych, więc rób wszystko zgodnie ze sztuką bez kompromisów. :chillout:

sztyga20 - Wto 10 Wrz, 2019

Ciekawostka, sprężyna z Matchlessa, ponoć działała do końca, pękła podczas wymiany.


Cytat:
znane są przypadki problemów przy zbyt ciasnym spasowaniu.

Mam w formie elektronicznej fajną książeczkę przeznaczoną dla wojska ze wszystkimi parametrami potrzebnymi podczas przeglądów pt. "Inspection Standards", są podane luzy, wciski, pasowania niemal każdej tulejki, co więcej przy niektórych tulejkach podany jest rodzaj materiału z jakiego dany element ma być zrobiony, wspaniała rzecz i przy remoncie silnika mam zamiar stosować się do zawartych tam wskazówek.

Cytat:
Czy pod tą tuleja w cylindrze jest drożny obwodowy kanał olejowy (widoczny na schemacie olejenia)?

jeszcze nie wiem, sprawdzę strzykawką przy następnym widzeniu z Matchlessem, czyli pewnie za 2 tygodnie... Tłok jest oryginalny na 100%, numery wewnątrz płaszcza zgadzają się z tymi z katalogu

Cytat:

Czy materiał tulei odpowiedni? Czy przygotowanie powierzchni i wcisk tulei były prawidłowe (przepływ ciepła, niektórzy nawet miedziują zewnętrzna część tulei)?


Tu jest problem bo nie bardzo widzę możliwość sprawdzenia... O ile kanały olejowe są ok to pragmatycznie założę że robota jest dobrze zrobiona, jak będzie coś się kiedyś w życiu źle z silnikiem działo, tłok będzie łapało itp to będę działał.


Cytat:
Ja z powodzeniem jeżdżę na pierścienach samochodowych

Samochodowych łatwo nie znajdę, pierścienie calowe, 2x 1/16" i 1x1/8 cala, zamówię w TOMRINGu, jeden górny nawet każę sobie pochromować (tak zalecają oficjalne poradniki),na pewnym etapie zaczęli fabrycznie stosować górny chromowany pierścień

Cytat:
Czy miedzy dźwigienkami w głowicy a końcówką zaworu są kapturki?

Nie wiem co to jest to chyba nie ma:) Trzonek zaworu popycha bezpośrednio płaska powierzchnia tej dzwigienki


Cytat:
Jak w tym silniku jest zorganizowana odma?


Jakoś bardzo dziwnie, przynajmniej inaczej to sobie wyobrażałem. Z komory korbowej idzie wąski kanalik prowadzący na zewnątrz karteru zasklepiony takim korkiem (na ten korek idzie wąska blaszka widoczna na zdjeciu), do korka przykręcona jest krótka zagięta rureczka, i tyle:) nie ma żadnych sprężynek itp.


Cytat:
Widzę, że robisz wszystko na maksa i na wieki (skrzynia, sprzęgło)

A dziękuję dziękuje, ze sprzęgła jestem naprawdę dumny :mrgreen: pokazywałem nawet kilku znajomym w pracy ale jakoś patrzyli na mnie jak na wariata


Cytat:
będziesz robił przebiegi kilkaset km rocznie.

Nadejdą jeszcze lepsze czasy, ale faktycznie ostatnio słabo bardzo...

nickeledon - Wto 10 Wrz, 2019

sztyga20 napisał/a:
działała do końca, pękła podczas wymiany.

Cóż zatem więcej tu dodać, składaj jak jest i ciesz się.

Spiker - Czw 12 Wrz, 2019

nickeledon napisał/a:
Spiker napisał/a:
śmiem twierdzić, że ten rozrząd (krzywki, osie, tulejki, itp.) jeszcze spokojnie pochodzi.
Na jakiej podstawie? Bo ja bez pomierzenia choćby suwmiarką i sprawdzeniu czy nie występują nadmierne luzy i owalizacje to bym takiej opinii nie wydal.

Na podstawie doświadczenia :chillout: (wiele razy byłem zaskoczony żywotnością łożyskowań ślizgowych w rozrządach wolnoobrotowych silników czterosuwowych, nawet tych przedwojennych, po sporych przejściach) no i ze zdjęć (krzywki wyglądają nieźle). Oczywiście tylko badanie organoleptyczne dałoby definitywną odpowiedź co do stanu części. Dałem po prostu sugestię, że może tam (w rozrządzie) być całkiem dobrze.

Właściciel tego Matchlessa nie jest "zielony" w kwestiach technicznych, a nawet ma sporą wiedzę teoretyczną (czyżby wydział budowy maszyn?), więc oprócz naszych sugestii ma swoje własne przemyślenia i raczej błędu nie popełni. :thumbup:

Jacek635 - Pon 14 Paź, 2019

Z góry przepraszam co wrażliwszych czytelników na język potoczny, którego będę używał.
Tak wygląda wał w całości na betonie



tak wygląda pomiar bicia



tak wygląda wał częściowo rozebrany




tak wygląda łożysko korbowodowe



tak wygląda łożysko korbowodowe w rozsypce



bieżnia honowana



tak wygląda wał całkiem rozłożony. Czop napędowy walcowy mocowany na dużą nakrętke i 2 kliny. Czop rozrządu mniejszy średnicowo mocowany w tarczy na stożek bez klina i skręcany małą nakrętką. Czop korbowy walcowy dodatkowo skręcony nakrętkami. Wał jest świeżo po remoncie i nie pracował w silniku. Miał spore bicie. Czop napędowy naprawie, gdyż ma wytarcia.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group