IZHMOTO.PL - Forum użytkowników i sympatyków motocykli IŻ
IZHMOTO.PL Strona Główna
Pomoc Statystyki Szukaj Użytkownicy Grupy Mapa Galeria Rejestracja Profil Sprawdź Wiadomości Zaloguj


Poprzedni temat «» Następny temat
Matchless G3LS 1953
Autor Wiadomość
nickeledon


Motocykl: Iż-49
Posty: 3159
Skąd: Słupsk
Wysłany: Wto 12 Lut, 2019   

sztyga20 napisał/a:
podczas składania zobaczę czy to czemuś przeszkadza

No chyba raczej się nie zmieści.
sztyga20 napisał/a:
że tez komuś chciało się wymyślać wałek szerszy 3mm zamiast pchać do każdej wersji to samo

Jesteś pewien, że reszta skrzyni biegów niczym się nie różni? Szerszy tryb zdawczy powinien współpracować z szerszą zębatką wałka pośredniego itd.
 
 
sztyga20
Fundator


Motocykl: Iż-49
Posty: 328
Skąd: Kraków/Przeworsk
Wysłany: Wto 12 Lut, 2019   

W katalogu części niektóre zębatki mają podwójne numery, początkowo myślałem, że to różnice pomiędzy 350/500 a jak wczytałem się dokładniej to jednak pod tymi numerkami kryją się różnice w ilości zębów, 30t dla wersji trial, i 28t dla zwykłej (czyli mojej) - i odpowiednio dla zębatki wałka pośredniego też są różne numerki, ale w sumie nie odpowiada to na pytanie czemu jest szersza. Kolejna myśl, że mój nowy wałek zdawczy jest z Matchlessa twina, ale w jego katalogu też ten element jest pod tym samym numerem. Więc jeszcze zostaje opcja że to jakieś bliżej niesprecyzowane ulepszenie frabryczne

Niekoniecznie większa szerokość znaczy że automatycznie nie będzie pasowało, wałek zdawczy jest tak wydrążony w środku że jedna zębatka z wałka "chowa" się w drugą, i w dystansowaniu/łącznej szerokości układu zębatek na wałku nic się nie zmienia.
_________________
Iż49 1957, Matchless G3LS 1953
 
 
sztyga20
Fundator


Motocykl: Iż-49
Posty: 328
Skąd: Kraków/Przeworsk
Wysłany: Wto 26 Mar, 2019   

Wrócę jeszcze do tematu szerszego wałka zdawczego, na forum angielskim ludzie pisali, że to że jest szerszy jest celową modyfikacją fabryczną mającą powodować głębsze "zapięcie" wałka na sąsiedniej zębatce, ponoc w wersjach z wałkiem mnieszej szerokości ludzie podkładki dawali aby głębiej wchodził... Kłócił się z tym nie będę bo zdaje się wszystko pasować.

Poskładałem skrzynię biegów, wszystkie tulejki wykonane zostały z brązu spiekanego samosmarnego firmy AMES (w internecie na albeco jest mnóstwo rozmiarów, oczywiście u mnie są jakieś nietypowo calowo-metryczne rozmiary ale tokarz jakoś sobie z tym poradził), trudno o lepszy materiał i nie wychodzi wcale drożej niż kupowanie pełnych prętów z brązu gdzie połowa materiału idzie w wiór, można przy nich również zrezygnować z wykonywania rowków smarnych.

Kartery dałem do sodowania, bardzo ładnie je wyczyściło, nigdy wcześniej nie korzystałem z takiej usługi, zapłąciłem 80zł, wydaje mi się że trochę drogo ale może takie są ceny, w każdym razie efekt wyszedł naprawdę dobry.



wszystkie koła zebate zostały wyszczotkowane brązową szczątką, umyte, wytarte ręcznikami kuchennymi:)



Po tym wspaniałym wstępnie i przygotowaniu stanowiska pracy zaliczyłem paskudny falstart, okazało się że łożysko wałka zdawczego które tokarz mi roztaczał na nieco większy calowy wymiar po zamontowaniu wałka ma delikatne bicie/niecentryczny otwór, i dupa, wyczyściłem stare oryginalne łożysko które poza delikatnym zmatowieniem niektórych kulek niewykazywało oznak zużycia, po jego porządnym nasmarowaniu smarem ŁT43 nabrałem przeczucia że ma jeszcze sporo życia przed sobą, pozostał jedynie żal że niepotrzebnie się nakombinowałem

Oto one: calowo-metryczne dziwadło: krążą legendy ze zakład kupował łożyska metryczne z kontynentu i jakoś wymieniali wewnętrzną bieżnię na cieńszą calową



Dodam tu coś jeszcze co sądze o osadzaniu tulejek z brązu na których kręcą się wałki, trzeba to robić trochę inaczej niż w dawnych czasach, kiedyś najpier osadzało się tulejki w karterach na wcisk i póżniej specjalnym rozwiertakiem z "prowadnikiem" wykańczało się na właściwy wymiar, oczywiście taki rozwiertak to rzecz nie do zdobycia, poza tym używane wałki lubią wykazywać inne zużycie na każdym z końców więc to i tak by nie rozwiązywało sprawy. Trzeba tulejki finalnie dopasować jeszcze przed ich osadzeniem i nie można ich osadzać na wcisk bo pogubią wymiar i nie będa miały osiowości. Dlatego osadziłem je lużno na kleju, niestety Locktite 638 zbyt szybko łapał i zanim porwałem wałek i osadziłemgo w deklach to kręcił się z dużym oporem na skutek utraty osiowości. Sprawdził się natomiast tani CX który wolno łapie dzięki czemu tulejki miały czas się ustawić w deklach i wałek ładnie lekko się kręci.

Do uszczelniania skrzyni biegów używałem kupionych uszczelek papierowych oraz środka Wellseal który zachwalają do tego typu spraw.



Pozostał jedyniek dekielek z elementami sterującymi całym mechanizmem



I skrzynia gotowa:) pozostaje jeszcze zalać olejem (wiem co będę rozkminiał przez następne trzy tygodnie na odwyku od garażu), ale już znalazłem ciekawą rzecz:
http://beta.nis.com.pl/us...ek_7-8-2011.pdf



Następne w kolejce do remontu będzie sprzęgło. Poczyniłem pewne postępy.

Łożysko wałeczkowe zmieniłem na ślizgowe z lużnym piersieniem z brązu Ba1054 - jeden z twardszych. Łożysko sprzegła pracuje w zasadzie tylko w momencie właczania/wyłaczania sprzęgła, przenosi za to dość duże obciążenia w momencie jak się nie kręci, przy oryginalnie stosowanych wałeczkach skutkowało do dosyć szybkim odbijaniem się ich na zewnętrznej bieżni która jest z nieutwadzonej stali, dlatego postawiłem na twardy brąz kosztem gorszych właściwości ślizgowych, marginesem bezpieczeństwa przed zacieramiem będzie to, że lużny ipierścień będzie mógł sie obracać i na zwenętrznej i na wewnętrznej bieżni, myślę że mój "patent" na łożyskowanie może się lepiej sprawdzić niż fabryczny, ale czas zweryfikuje.

Tak to wygląda, kręci się aż miło.



Teraz czeka mnie jeszcze przynitowanie 10 blaszek po obwodzie kosza. Z tego co zauważyłem to ich szybkie zużycie jest słabym punktem tego sprzęgła, widziałem w internecie regeneracje za pomoca napawania albo przyspawania blaszek, ale nie wygladało to zbyt dobrze. Zleciłem wycięcie 10 blaszek ze stali NCV1 laserem razem z otworami, były tak twarde że pilnik się ich nie imał i i nie mogłem wygładzić krawędzi ani tym badziej zrobić odpowiednich gniazd na nity (aby łebki stożkowych nitów się schowały). Wziąłem te blaszki, zawinąłem w kule glinianą i wrzuciłem do rozbuchanej do czerwoności kozy, udało się je rozhartować jednak po zebraniu warstwy odwęglonej i wygładzeniu krawędzi luz pomiędzy blaszkami a wycięciami na tarczach sprzęgłowych wynosi 0.6mm, chyba zbyt dużo, będę pewnie robił jeszcze raz chociaż nie wierzę że uwzgledniająć niedokładności nitownia i obrysowaniu 10kąta foremnego na koszu uda mi się zejść do 0.2mm luzu. Cóż, szykuje się wyzwanie.

Z mniej ważnych rzeczy: muszę zrobić z rurki pałąk przedniego błotnika, nigdzie nie da się ich dostać a mi brakuje:/
Nie wiem jak z tym Brexitem ale boje się że jakieś cło będzie i ceny usług pocztowych wzrosną dlatego kupiłem na zaś tłumik i rurę wydechową:)
_________________
Iż49 1957, Matchless G3LS 1953
 
 
sztyga20
Fundator


Motocykl: Iż-49
Posty: 328
Skąd: Kraków/Przeworsk
Wysłany: Pon 24 Cze, 2019   

Kolejnych kilka drobnych etapów remontu za mną.
Najważniejsze – załatwiłem temat sprzęgła, nie zliczę ile godzin mi zajęło przynitowanie tych cholernych blaszek… Oszczędzę sobie wypracowania na ten temat bo to bardzo nudna robota, w każdym razie nie udałoby się bez punktaków, porządnych wierteł kobaltowych, pilników iglaków oraz kilku rodzajów klejów epoksydowych i metakrylowych (testowałem kilka preparatów, blaszki kleiłem aby końcowo wykończyć pilnikiem otwory i zanitować, niestety część blaszek odpadała i trzeba było kleić od nowa…), nawet specjalne wąskie kowadło do nitowania zrobiłem:)
Oto efekt jeszcze przed szczotkowaniem rdzy i resztek kleju



I po zamontowaniu

Tarcze sprzęgła jak prowadzi się je prostopadle to wchodzą niemal pod własnym ciężarem, luz pomiędzy wycięciami a blaszkami jest prawie niemierzalny, po pewnym czasie pracy powinien powiększyć się do prawidłowej wartości ale nawet teraz sprzęgło bardzo łatwo pod ręką się załącza i odłącza, jestem ogromnie zadowolony:D
Do zrobienia pozostało przymocować bęben do zębatki, obecnie po wycentrowaniu jest przyklejony w kilku punkach żywicą epoksydową, oryginalnie było to nitowanie ale muszę zrobić inaczej, otwory na nity wskutek ich obluzowania były zowalizowane, obecnie przewirciłem je z 6.35mm na 7mm i nagwintowałem gwintownikami 8x1mm, pozostało mi tylko skrócić śruby, i mocno przykręcić, zastanawiam się tylko czy je jakoś dodatkowo zabezpieczyć klejem do gwintów.

W momentach wypalenia warsztatowego w pracy nad sprzęgłem zajmowałem się innymi pierdołami, np. naprawą dekla prądnicy. Uszkodzenie polegało na tym że był niemal dookoła wyszczerbiony, zachowana było jedynie jakaś 1/5 obwodu ale wystarczyło to na zrobienie formy plastelinowej i łataniu po kawałku żywicą epoksydową z grafitem, na zdjęciu stan obecny, jeszcze trochę popracuje pilnikiem i papierem ściernym, i jakoś to będzie. Może robota trochę bez sensu bo można kupić replikę takiego dekla ale jak coś się da ratować to trzeba to robić, nawet jak można zamienić nówką ze sklepu.


No i reszta prądnicy. Wymienione łożyska, wyczyszczona, metalowa część obudowy ocynkowana, reszta sodowana. Szczotki nie są zużyte i zakładam stare. Poluje na sprężynki dociskowe szczotek i kilka śrubek i nakrętek z gwintem BA.



Wyczyściłem też iskrownik, kilka drobnych elementów do niego idzie już trzeci tydzień z Australi – tylko tam znalazłem jeden nietypowy simmering, ale okazało się że za wysyłkę zapłaciłem mniej niż przy niektórych zakupach z Wielkiej Brytani.

I kilka „smaczków”
Upolowałem właściwy model klaksonu Lucas HF1234, szkoda że z 1954 a nie ‘53, ale i tak sukces. Sprzedający nie za bardzo wiedział co wystawia, opis licytacji brzmiał w stylu „stary klakson”, szczęśliwie udało mi się go rozkręcić na części pierwsze, łatwo nie było, a zależało mi bardzo na tym aby obyło się bez dewastacji, każda ze śrubek jest niestety mniej lub bardziej nietypowa, w większości gwinty BA…


I na koniec wisienka. Bardzo rzadka wersja kontynentalna prędkościomierza Smiths Chronometric 433/5/L – montowana sporadycznie w tym modelu. Zamontuje go jako ostatni element i otworzę szampana, ale do pewnie za kilka lat.

Polecam filmik pokazujący zasadę działania (chociaż i tak poza licznikiem kilometrów dalej nic nie rozumiem).

Testowałem jak działa i początkowo przestraszyłem się ze jest zepsuty, wskazówka zachowuje się zupełnie inaczej niż w prędkościomierzach z którymi mamy do czynienia na co dzień, wykonuje ona bardzo gwałtowne ruchy przeskakując i zatrzymując się pokazując średnią prędkość z jakiejś krótkiej jednostki czasu, coś jak tu:
_________________
Iż49 1957, Matchless G3LS 1953
 
 
sztyga20
Fundator


Motocykl: Iż-49
Posty: 328
Skąd: Kraków/Przeworsk
Wysłany: Czw 11 Lip, 2019   

Wczytują Wam się zdjęcia? (nie chodzi o prędkościomierz tylko sprzęgło i reszty rzeczy) bo wlazłem przez komputer z pracy i nic nie widzę, część zdjęć wrzucam na googledrive i później linkuję na forum stosując jakąś sztuczkę znalezioną w internecie i nie wiem czy to dalej działa.

//dzięki, w takim razie będę relacjonował dalej
_________________
Iż49 1957, Matchless G3LS 1953
Ostatnio zmieniony przez sztyga20 Czw 11 Lip, 2019, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
nickeledon


Motocykl: Iż-49
Posty: 3159
Skąd: Słupsk
Wysłany: Czw 11 Lip, 2019   

Tak.
 
 
sztyga20
Fundator


Motocykl: Iż-49
Posty: 328
Skąd: Kraków/Przeworsk
Wysłany: Nie 08 Wrz, 2019   

W dwa popołudnia udało mi się rozebrać silnik, czas na oględziny, remont silnika 4-suwowego to dla mnie kolejne nowe wyzwanie, jak możecie to popatrzcie razem ze mną żebym czegoś głupiego/niepotrzebnego nie zrobił.
Jest kilka niespodzianek, więcej tych pozytywnych niż negatywnych ale po kolei:

Cylinder: ułamane (tylko?) jedno żeberko, tak zostanie.
Jeśli chodzi o gładź wyraźnie widać ślady honowania, progu ani śladu


Tłok też wygląda na nówkę, ekstra, mam nowy zestaw, ktoś zaczął przed laty remont tego silnika, ale go nie ukończył...

Tłok po rozgrzaniu zatrzymuje się w 1/3 dalszej płaszcza w cylindrze po czym w miarę jak stygnie samoistnie zasysa go do środka, chyba jest dobrze, prawdopodobnie dam tyko szlifierzowi do pomiarów i zostanie jak jest
Natomiast wszystkie pierścienie mają luz na zamku ponad 1mm, do wymiany, świadczy to również za tym że poprzedni mechanik który to składał trochę partaczył więc lepiej wszystko i tak sprawdzić;)

Mam też wstawioną nową tulejkę główki korbowodu i nowy sworzeń tłokowy, obraca się z lekkim oporem, ponoć pasowanie wykonuje się na 0,001-0.01mm, wierzę że łapie się w tym przedziale, tak zostaje.

Łożysko stopy korbowodu również wydaje się regenerowane, po uderzeniu w główkę w wiszący w ręku wał nic nie dzwoni (nie wiem czy ktoś zna ten uproszczony warsztatowy sposób) - jednak dla pewności wyślę go gdzieś aby rozprasowali i ocenili stan wałeczków, najlepiej aby był to taki zakład który nie robi remontu na siłę gdy jest to niepotrzebne - jeżeli znacie jakiś aktualnie polecany zakład możecie napisać w tym wątku.

Wał obraca się od strony rozrządu na tulei z brązu, nie będę jej wymieniał bo wygląda ok, natomiast trzeba ją przestawić, ewidentnie widać że się przesunęła, nie ma bolca ustalającego jej pozycję, coś tam się kiedyś złego działo. Jest też jakaś pamiątka po bliżej niezydentyfikowanym "usprawnieniu" (dodatkowa odma?), przewiercony otwór przez dekiel... Boję się dawać to do spawania, w tym miejscu od drugiej strony jest zlokaizowany nadlew obudowy krzywek zaworowych, poprzednio jak oddałem do spawania dekiel skrzyni biegów to cały popękał w miejscach gdzie płaskie powierzchnie łączą się z nadlewami i musiałem kupić drugi, może nagwintowanie i zrobienie korka wkręcanego z drugiej strony będzie lepszy rozwiązaniem.


Tuleje dzwigienek zaworowych: mają wżery i wyczuwalny luz, pewnie do wymiany, ich średnica to 5/8" czyli 15,875, można by dorobić ze sworzni tłokowych 16mm i tulejki w głowicy potraktować rozwiertakiem nastawnym, problemem jest to że w głowicy poza wewnętrzną tulejką zostało jakieś 20mm miejsca i rozwiertak może nie przelecieć całości na właściwą średnicę... Nie wiem jeszcze jak się za to najlepiej zabrać.



Zawory wydają się być dosyć głęboko w gniazdach, jak się wysunie zawór o 1/2 to lata na boki o 0,5mm, zapewne do wymiany - Paradowscy?



Krzywki są w dobrym stanie, spróbowałem sfotografować największe wytarcie na wierzchołku jednej z nich, wierzchołek jest niższy w granicach 0.1mm, z tulejkami krzywek które mają niewielkie luzy nie będzie dużego problemu ponieważ z obu stron są otwory przelotowe.



Skrętne sprężyny zaworowe: jeszcze pojeżdżą pomimo zauważalnych śladów zużycia, nieoficjalna serwisówka zaleca wymianę gdy ich rozwarcie zmaleje do 4.3cm, moje mają 4.9-5cm, nowe mają ponoć rozwarcie 5.2cm :)


I jeszcze wałek pompy olejowej, zużycie minimalne


W następnym tygodniu zacznę wysyłanie poszczególnych elementów, przy odrobinie szczęścia może poskładam sobie silnik pod choinkę.
_________________
Iż49 1957, Matchless G3LS 1953
 
 
Jacek635


Motocykl: Jupiter
Posty: 114
Skąd: Kalisz
Wysłany: Nie 08 Wrz, 2019   

Chciałbym napisać pare słów komentrza bo widze, że dużo sie dzieje:
- cyl jest świeżo zatulejowany (ciekawostką jest ta mała dziurka pewno do doprowadzenia oliwy)
- czy mógłbyś wstawić fot wału
- tuleja na wał w karterze dziwnie wygląda - jakby sie zatarła i obróciła ścinając kołek ustalający. Czy tuleja to fabryczne rozwiązanie czy było tam łożysko ?
- tulejki w pokrywie głowicy kwalifikują sie na wytaczarke (tak samo tulejki krzywek)
- głowica najlepiej do fachowa od głowic
- na wytarte krzywki może pomóc świątek
_________________
prototypownia-janicki.blogspot.com
 
 
sztyga20
Fundator


Motocykl: Iż-49
Posty: 328
Skąd: Kraków/Przeworsk
Wysłany: Nie 08 Wrz, 2019   

Fotografię wału spróbuję wykonać jutro.
Tulejka z brązu jako łożyskowanie wału od strony rozrządu to oryginalne rozwiązanie, w bardzo wczesnych modelach było stosowane łożysko, w tej tulejce w środku jest wycięcie gdzie wałek pompy olejowej jest napędzany przez ślimak na wale.
Otwór w cylindrze to zapewne właśnie kanał smarujący


Serio 0.1mm zużycia krzywki to jest już powód do regeneracji? :(
_________________
Iż49 1957, Matchless G3LS 1953
 
 
Jacek635


Motocykl: Jupiter
Posty: 114
Skąd: Kalisz
Wysłany: Nie 08 Wrz, 2019   

sztyga20 napisał/a:
Serio 0.1mm zużycia krzywki to jest już powód do regeneracji? :(

Nie jest to powód do regeneracji chyba, że ktoś chce mieć wszystko jak nowe lub nawet lepsze.
Co do tej pompki oleju to musi być jakieś ciekawe rozwiązanie tłoczkowo-wałkowe. Jaka jest zasada tłoczenia ?
Co do tulejki jeżeli się zatarła i obróciła to również bez wytaczarki się nie obejdzie...
_________________
prototypownia-janicki.blogspot.com
 
 
nickeledon


Motocykl: Iż-49
Posty: 3159
Skąd: Słupsk
Wysłany: Nie 08 Wrz, 2019   

Jacek635 napisał/a:
Nie jest to powód do regeneracji chyba, że ktoś chce mieć wszystko jak nowe lub nawet lepsze.

Chyba że przetarliśmy się już przez warstwę utwardzaną, wówczas zużycie będzie postępowało w tempie piorunującym. Lepiej sprawdzić poziom trójglicerydów.
 
 
sztyga20
Fundator


Motocykl: Iż-49
Posty: 328
Skąd: Kraków/Przeworsk
Wysłany: Nie 08 Wrz, 2019   

No to dobrze, bo się zmartwiłem tą krzywką:)
Pompa oleju to stare pomysłowe rozwiązanie, niestety dość mało wydajne i niemal niestosowane w latach powojennych (AJS/Matchless to w zasadzie wyjątki), a działa to tak.

Nie masz może szlifierki do wałków? może chciałbyś się pobawić coś przy mojej głowicy:)
_________________
Iż49 1957, Matchless G3LS 1953
 
 
Jacek635


Motocykl: Jupiter
Posty: 114
Skąd: Kalisz
Wysłany: Pon 09 Wrz, 2019   

Głowicy raczej nie dam rady zrobić dobrze (z wymianą gniazd), gdyż jeszcze nie mam wytaczarki. Chyba że tylko wymiana prowadnic i podfrezowanie przylgni. To co mógłbym zrobić, to rozebranie wału i sprawdzenie lub ewentualna regeneracja.
_________________
prototypownia-janicki.blogspot.com
 
 
nickeledon


Motocykl: Iż-49
Posty: 3159
Skąd: Słupsk
Wysłany: Pon 09 Wrz, 2019   

Nie chcę Cię martwić, ale jak dla mnie to ten silnik kwalifikuje się tylko do naprawy głównej. O ile jeszcze po sprawdzeniu pasowań i poprawieniu honowania (wygląda to jak pilnik a nie gładź) można ratować cylinder z tłokiem to reszta wygląda już słabo. Koniecznie jeszcze trzeba sprawdzić czy nie występuje stożkowatość, może dlatego są duże luzy na zamkach i tłok nie przechodzi przez całą wysokość. Wał koniecznie do sprawdzenia, ponieważ jeżeli widać jak wygląda cała reszta to ja bym nie wierzył, że może być coś wart. Krzywki zaworowe do sprawdzenia twardości (Świątek jeżeli nie ma takich w swojej ofercie to nic nie pomoże), łożyskowanie wału i krzywek do wymiany. Głowica masakra, może uda się uratować gniazda (ale wątpię) poprzez zastosowanie zaworów o większej średnicy (tu mogą pomóc Paradowscy). Wymiana gniazd w głowicy może się wiązać z przykrą niespodzianką, lepiej żeby robił to człowiek który ma do czynienia z anglikami inaczej będzie katastrofa. Sprężyny zaworowe może mieszczą się w granicach tolerancji, jednak mnie bardzo niepokoją wypracowane karby na drutach, są to miejsca w których prędzej czy później dojdzie do pęknięcia. Rockerboxem też lepiej aby zajął się człowiek który miał styczność z wyspiarską motoryzacją, może się wydawać, że to nie ma znaczenia, ale doświadczenie robi swoje.
Zawory od Paradowskich w nowych gniazdach:
 
 
mcfrag
Fundator


Motocykl: Iż-49
Posty: 3031
Skąd: Brzeg Dolny
Wysłany: Pon 09 Wrz, 2019   

sztyga20 napisał/a:
Pompa oleju to stare pomysłowe rozwiązanie, niestety dość mało wydajne i niemal niestosowane w latach powojennych (AJS/Matchless to w zasadzie wyjątki)

Mój kontynentalny anglik też ma taki patent. Jego silnik skonstruowano sporo przed wojną i zrobiono to na tyle dobrze, że służył długie lata w wielu modelach.
 
 
nickeledon


Motocykl: Iż-49
Posty: 3159
Skąd: Słupsk
Wysłany: Pon 09 Wrz, 2019   

mcfrag napisał/a:
Mój kontynentalny anglik też ma taki patent.

Bo jest to rozwinięcie pierwszych systemów olejenia silników. Następnym krokiem było schowanie pompy tłoczkowej pod pokrywą rozrządu :)
 
 
sztyga20
Fundator


Motocykl: Iż-49
Posty: 328
Skąd: Kraków/Przeworsk
Wysłany: Pon 09 Wrz, 2019   

Cytat:
Nie chcę Cię martwić

Martwiły mnie głównie krzywki, bo element trudny w regeneracji, pierwsze wrażenia moje są pozytywne bo raczej nastawiałem się że połowa rzeczy pójdzie w kubeł:)
Patrzyłem też za krzywkami na ebayu, na większości z nich nie zauważyłem śladów wytarć, pewnie to dość oporny element, za to 100% z tych używanych na większą bądź mniejszą korozję ale może warto kupić, napisze jeszcze to Wernera zza Odry od którego mam masę części.


Co do sprężyn nastawiam się na założenie tych co mam z opcją wymiany w przyszłości jak coś się trafi, ludzie narzekali na współczesne repliki że parametrów nie trzymają, (do wywalenia po 2500mil), chyba że trafię na NOSy w rozsądnych cenach, ewentualnie może napiszę do zakładu co ostatnio mi sprężynkę robił czy potrafiliby wyprodukować coś podobnego.
Zawory, gniazda i prowadnice będę wymieniał na 100%, napiszę do gościa co w junakach dłubie (Motocykle Jacka), sposób osadzenia gniazd jakoś tak na oko dość podobny jak w Junaku,, liczę że sobie poradzi, chyba że polecasz kogoś konkretnego.

Test z rozgrzanym tłokiem służył tylko do orientacyjnego sprawdzenia pasowania, pamiętam jak ktoś testował tłok iżowy rozgrzewając go i dokonując pomiarów, pamiętam że różnica po rozgrzaniu wynosiła coś 0.1mm więc jeżeli gorący tłok blokował się a zimny bez problemów przelatywał na drugą stronę obojętnie którą stroną go by nie wsadzać to świadczy że pasowanie jest w granicach 0.1mm.

Tulejka łożyskująca wał raczej się nie zatarła, najwyżej obróciła a całkiem możliwe że jest po prostu źle wstawiona, jej obrót o więcej niż jest obrócona spowodowałby jej destrukcję na skutek kolizji z wałkiem pompy olejowej, poza tym myślę że bardziej prawdopodobnym jest to krzywe wstawienie niż to że szczęśliwie jej obrót zatrzymał się na kilka stopni przed katastrofą, ale na tym etapie niczego nie można wykluczyć. Planuję zakup nagrzewnicy elektrycznej, mam też sprey chłodzący w puszce - będę próbował tym tą tulejkę delikatnie ruszyć.


Dołączam zdjęcia wału, niech biegli się wypowiedzą:) (jako ciekawostka porównanie z wałem iżowym). Na czopie współpracującym z brązową tulejką nie ma śladów złuszczeń, uszkodzeń, jest tylko z jednej strony trochę zlewających się drobnoplamistych i pasmowatych przebarwień prawdopodobnie ma to związek z tym że wał przez dziesiąt lat był zatrzymany w jednej pozycji.










_________________
Iż49 1957, Matchless G3LS 1953
 
 
nickeledon


Motocykl: Iż-49
Posty: 3159
Skąd: Słupsk
Wysłany: Pon 09 Wrz, 2019   

sztyga20 napisał/a:
Motocykle Jacka

Temu to bym nawet wału od Komarka nie dał do zrobienia :no:
sztyga20 napisał/a:
sposób osadzenia gniazd jakoś tak na oko dość podobny jak w Junaku,

Na "oko" :) ... prawdopodobnie tak, ale niektóre angielskie fabryki zatapiały gniazda zaworowe i wówczas te gniazda miały fikuśny kształt.
Po oględzinach zdjęć ciężko jest wnioskować czy dany element jest dobrze zregenerowany, tu niestety na "oko" nic się nie zrobi, tu potrzebne przyrządy miernicze :) Życzę powodzenia, bo dobre zrobienie tego silnika nie jest sprawą prostą, a koszt w profesjonalnym zakładzie potrafi osiągnąć pułap 10 tys. zł i wcale nie jest to dużo.
 
 
Jacek635


Motocykl: Jupiter
Posty: 114
Skąd: Kalisz
Wysłany: Pon 09 Wrz, 2019   

Wał faktycznie dużo za duży jak na tą pojemność, ale taka widać była wtedy tradycja. Pewnie chodziło o to, żeby nie szarpało (duży moment bezwładności). No i te cienkie czopy przy ogromnych tarczach też nieźle wyglądają. Tulejka sworznia wygląda na nową. Co do Tomaszewskiego to nie moge sie zgodzić. Remontuje na co dzień sporo silników junaka i widziałem jego robote (głowice, wały, wałki skrzyni biegów, krzywki i koła rozrządu, popychacze i prowadnice) i musze powiedzieć, że to pierwsza klasa światowa. Wykonanie na lepszym poziomie niż fabryka. Wiem jednak, co odpowie na pytanie o matchlesa - nie mam czasu. Tak jak wspominałem wał jestem w stanie rozebrać i zbadać łożysko korbowe. Co do gniazd zaworowych to w moim mieście jest firma auto-hop, która robi głowice do samochodów. Nie robią lipy. Może zadzwoń i sprawdź tam.
_________________
prototypownia-janicki.blogspot.com
 
 
nickeledon


Motocykl: Iż-49
Posty: 3159
Skąd: Słupsk
Wysłany: Pon 09 Wrz, 2019   

Jacek635 napisał/a:
to pierwsza klasa światowa

Ha,ha,ha się ubawiłem i na tym kończę komentowanie w tym kontekście.
Jacek635 napisał/a:
która robi głowice do samochodów

Nie oddaje się głowicy od starego angola w ręce mechaników samochodowych, to profanacja. Na poważnie też nie, pomimo dobrych chęci z ich strony i pewnie dużej wiedzy.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme xandblue created by spleen modified v0.2 by warna