IZHMOTO.PL - Forum użytkowników i sympatyków motocykli IŻ
IZHMOTO.PL Strona Główna
Pomoc Statystyki Szukaj Użytkownicy Grupy Mapa Galeria Rejestracja Profil Sprawdź Wiadomości Zaloguj


Poprzedni temat «» Następny temat
Matchless G3LS 1953
Autor Wiadomość
sztyga20


Motocykl: Iż-49
Posty: 292
Skąd: Kraków/Przeworsk
Wysłany: Wto 16 Sty, 2018   

Wszyscy na około gonią z remontami, a ja nic nie piszę. Pomyśli ktoś że dałem sobie spokój z Matchlessem, nic podobnego! :) Poświęcam mu 100% mojego czasu garażowego (czyli w praktyce 2-3 dni na 3 tygodnie). Poza tym należy do czasu remontu dodać roboty budowlane które wykonałem dla powiększenia warsztatu o 50% dla nowego sprzętu (burzenie ściany, wynoszenie gruzu, malowanie, kładzenie instalacji elektrycznej) oraz 2 dni które zajęło mi zrobienie wzmacniacza do muzyki (w ciszy mi się źle pracuje).

Od ostatniego wpisu udało mi się zgromadzić główne braki:

Z Niemiec od jednego sprzedawcy przyszły:
- oryginalne tylne amortyzatory, tzw jampoty (słój z dżemem – nazwa wzięła się od ich wyjątkowo dużej średnicy, od tej nazwy utarło się mówić na motocykle AJS/Matchless z tego typu zawieszeniem „jampot”), konstrukcyjnie są to miniaturowe zwykłe amortyzatory teleskopowe
- lewą puszkę narzędziową
- zbiornik na olej
wszystko udało się zgodnie rocznikowo:) bo np. jampoty póżniejsze mają dolny pierścień wciskany a moje mają przykręcany, zbiorników oleju też było kilka podobnych, już nie pamiętam czym się różnią, w każdym razie mój jest ok!

Z Indii w końcu dotarły narzynki i gwintowniki standardu BSC – ¼, 5/16, 3/8, 7/16, ½ – jestem niemal pewien że w PL nikt poza mną nie ma takich unikalnych narzędzi:) jakby ktoś miał potrzebę mogę pożyczyć:) kupiłem też narzynkę i gwintownik 5/16 22tpi do naprawy gwintów w głowicy oraz w amortyzatorze.
Zamówiłem jeszcze kilka gwintowników i narzynek standardu BA, ale o tym dopiero po powrocie Golota po Polski
Mój wspaniały zestaw narzędzi:


Niestety mądrość odnośnie kluczy calowych przyszła do mnie zbyt późno i zestaw standardowych kluczy calowych który kupiłem wcześniej jest zupełnie bezużyteczny, w czasach konstruowania mojego motocykla dominował standard BSF i BSW, klucze oznaczano średnicą gwintu śruby, nie średnicą łba jak współcześnie, rozmiary łbów są zupełnie inne niż w obecnych calówkach – klucz oznaczony np. ¼ ma rozstaw 13.3mm…. Ale w sumie większość śrub daje się odkręcić mniej lub bardziej wyrobionymi kluczami metrycznymi.

Mając zestaw narzynek uratowałem zdecydowaną większość śrub mocujących silnik, skrzynie biegów i sprzęgło. Kilka replik nakrętek wykonałem samodzielnie odcinając łby uszkodzonych nienadających się śrub, nawiercając je i dorabiając odpowiednie gwinty, resztę śrub dorobi mi tokarz. Następna posiadówa w warsztacie pewnie zejdzie mi na takich pierdołach typu dorabianie krótkich prętów gwintowanych na końcach, dorabianiu nakrętek, i dalszym oczyszczaniu niektórych elementów z rdzy.
Ale z ciekawszych rzeczy dokonałem postępu z przednim amortyzatorem, mam od wczoraj wyprostowane, wyszlifowane i pochromowane grubą wartwą chromu technicznego rury przedniego amoryzatora:) niestety jeszcze ich nie widziałem bo są w Lublinie. Naprawiam też stopniowo „golenie” w jednej ubytek przy górnej krawędzi jest już napawany (resztę dokończy tokarz), w drugiej natomiast był pęknięty otwór mocowania śruby błotnika – jest przygotowany do napawania, tak to wygląda obecnie:




Czeka mnie też prostowanie elementów ramy, są krzywe przedłużki do których są mocowane podnóżki pasażera, jakoś z pomoca palnika propan-butan sobie poradzę:)



Jest jeszcze coś innego, jakieś prowizoryczne mocowanie do snopowiązałki czy czegoś podobnego…

I w tym przypadku mam wątpliwości jak to zrobić, z pewnością to wytnę, tylko w jakim stopniu dążyć to tego aby te wszystkie spawy stały się zupełnie niewidoczne? Łatwo będzie przedobrzyć ze szlifowaniem osłabiając konstrukcję ramy… a może rura była tam już kiedyś pęknięta i dlatego ktoś zastosował tą przyspawana stalową „owijkę” na górnej rurze? Może lepiej ją zostawić? Co radzicie? Nie chciałbym kupować czegokolwiek na zamianę, wolę ratować to co jest.

Kolejną rzeczą która trochę martwi jest to, że Brytyjczycy coś stracili zainteresowanie moim wątkiem i przez tydzień nikt nie jest w stanie mi powiedzieć czy pomiędzy błotnikiem a puszką narzędziową powinny być jakieś podkładki. Wg katalogu powinny być dwa dystanse 4mm, tylko że nijak ma to się do otworów w puszkach i ramie:) tak że nie wiem, pewnie ostatecznie będę musiał kierować się intuicją techniczną.


Powoli też kompletuję łożyska do skrzyni biegów, wału korbowego, prądnicy i iskrownika – do tych dwóch ostatnich co było dla mnie sporą niespodziankę obyło się bez problemu, firma Lucas stosowała w tych urządzeniach metryczne łożyska (czy ktokolwiek spodziewałby się że sporo producentów ma w ofercie łożyska dedykowane do iskrowników?) Z łożyskami wału było ciężej, calowe, ale udało się w jednej hurtowni dostać dwie ostatnie sztuki SKF. Najgorzej jest z łożyskiem głównym skrzyni biegów, jest to jedynie w swoim rodzaju łożysko o zewnętrznej średnicy metrycznej 62mm, szerokości metrycznej 16mm i średnicy wewnętrznej 1 i 9/32 cala…. Kupiłem (w sumie też dosyć rzadkie) 35x62x16 mm i zlecę tokarzowi dorobienie tulejki dopasowującej którą wtłoczę ciasno w łożysko lub osadzę na wałku… ale mam pewne wątpliwości jak to się sprawdzi.

W tej chwili motocykl wygląda niemal tak samo jak poprzednio:D



Na koniec jeszcze ciekawostki techniczne.

Typ przerywacza którego pewnie wielu z Was nie zna:

Przerywacz kręci się razem z wirnikiem. Blaszkę przerywacza podnosi plastikowy grzybek który ślizga się po nieruchomej blaszce która jest nierównej grubości, przyśpieszenie zapłonu regluje się manualnie za pomocą cięgna które pozycjonuje tą blaszkę, fajne nie?

Mam przy okazji dwie prośby o porady: czym czyścić ZnAl? Szukam alternatywy dla szkiełkowania/sodowania. Czym zabezpieczyć zewnętrzne sprężyny przed korozją? Cynkowanie ponoć jest odradzane z racji jakiejś kruchości wodorowej, kadmować? Chyba nikt już tego nie robi.
_________________
Iż49 1957, Matchless G3LS 1953
 
 
nickeledon


Motocykl: Iż-49
Posty: 2834
Skąd: Słupsk
Wysłany: Sro 17 Sty, 2018   

sztyga20 napisał/a:
Pomyśli ktoś że dałem sobie spokój z Matchlessem, nic podobnego!

No coś ty, jak by można takiego pięknego angola odpuścić, nie wątpłem w Ciebie ani chwili i się nie zawiodłem.
Prace u Ciebie przebiegają wręcz wzorowo, tak jak powinna wyglądać poważna renowacja wspaniałego motocykla, nie gonisz na złamanie karku i widzę, że każda decyzja jest przemyślana. BRAWO! Tak trzymaj!
sztyga20 napisał/a:
I w tym przypadku mam wątpliwości jak to zrobić

sztyga20 napisał/a:
Co radzicie?

Ja osobiście bym to wyciął (blachę) i wyrównał, nie wiesz kto i jak to pospawał (wygląda to wątpliwie). Ponadto tylna część ramy jest odkręcana i w ostateczności można wstawić reparaturkę gdyby ten fragment okazał się felerny.
 
 
Komar


Motocykl: DKW
Posty: 166
Skąd: małopolska
Wysłany: Sro 17 Sty, 2018   

ZnAl ostatnio czyściłem Cilitem łazienkowym. Bardzo ładnie czyści. Bierze człowiek gąbkę
zlewozmywakową i szoruje. Dość szybko pojawia się efekt. Nie ma błysku ale delikatna patyna. Spróbuj.
_________________
"..wolność i przestrzeń niczym nieograniczona.."
 
 
Suchy


Motocykl: Iż-49
Posty: 1246
Skąd: Kielce
Wysłany: Sro 17 Sty, 2018   

Tylko też nie przesadzaj z tym czyszczeniem, najwyżej powierzchniowo, nie mocz ZnAlu w niczym bo np ocet go rozpuszcza.
 
 
 
nickeledon


Motocykl: Iż-49
Posty: 2834
Skąd: Słupsk
Wysłany: Sro 17 Sty, 2018   

sztyga20 napisał/a:
Cynkowanie ponoć jest odradzane z racji jakiejś kruchości wodorowej

Kruchości wodorowej można się pozbyć wygrzewając elementy w piekarniku w temperaturze 150-160 st. C przez 1,5-2 h. Łatwiej "odgazować" elementy ocynkowane niż chromowane.
 
 
sztyga20


Motocykl: Iż-49
Posty: 292
Skąd: Kraków/Przeworsk
Wysłany: Sro 17 Sty, 2018   

Dzięki,wypróbuje patent ze środkiem do łazienek na iskrowniku.Chwilę jeszcze zgłębiałem temat kruchości wodorowej, gdzieś pisali że wygrzewanie ma sens jeżeli przeprowadzi się je do 5h po cynkowaniu, a najlepiej to zrobić od razu po płukaniu. Muszę popytać w galwanizerni czy wygrzewają z automatu wszystkie elementy.

Gaźnika na pewno nie będę w niczym moczył żeby jakieś otworki się nie rozkalibrowały, zastanawiam że najwyżej czy nie wsadzić np obudowy iskrownika po czyszczeniu do roztworu kwasku cytrynowego na chwilkę aby go rozjaśnić.

Do czyszczenia gaźnika i innych drobnych elementów (np łożysk stożkowych kół jeśli ich stan będzie dobry) chcę użyć 100W myjki ultradźwiękowej (jest w tle na podłodze na ostatnim zdjęciu całości motocykla), kupiłem za małe pieniądze na aliexpress, jednak jest problem z płytą sterującą przetworniki piezoelektryczne (rozwiązanie układowe do bani) przez co co chwilę wywala tranzystory w powietrze, zaprojektowałem alternatywny sterownik ale nie mam czasu go polutować..

Temat tej kruchości wodorowej jeszcze bardziej mnie interesuje odkąd uświadomiłem sobie że czeka mnie galwanizacja blaszki sprężystej przerywacza w iskrowniku, jest pokryta cienką warwą korozji niestety... Mam w Rzeszowie zakłady WSK, ponoć robią wszystko od cynowania poprzez chromowanie po kadmowanie, może spróbuje tam popytać
_________________
Iż49 1957, Matchless G3LS 1953
 
 
jarcco
Fundator


Motocykl: Iż-49
Posty: 1309
Skąd: Lublewo Gdańskie
Wysłany: Sob 20 Sty, 2018   

sztyga20 napisał/a:
Gaźnika na pewno nie będę w niczym moczył żeby jakieś otworki się nie rozkalibrowały, zastanawiam że najwyżej czy nie wsadzić np obudowy iskrownika po czyszczeniu do roztworu kwasku cytrynowego na chwilkę aby go rozjaśnić.

Tylko nie za długo. Moczenie np. przez noc skończy się rano destrukcją powierzchni znalowych. Testowałem u siebie :) Niby tylko kwasek cytrynowy - a po porannej niespodziance, stał się kwasem cytrynowym ;)
10-15 min, plus szczoteczka do zębów powinny dać pożądany efekt.

Jeśli natomiast chciałbyś poczernić swoje znale, wystarczy je zanurzyć w silnej zasadzie. Zanurzenie na 5 min w 25% roztworze ługu tak działa. No przynajmniej na rosyjskie znale ;)
_________________
jarcco
 
 
sztyga20


Motocykl: Iż-49
Posty: 292
Skąd: Kraków/Przeworsk
Wysłany: Pon 29 Sty, 2018   

Bardzo krótka relacja (bez zdjęć, zostawiłem aparat w garażu):

Cewka iskrownika spalona. :( Mam pewien plan co z tym zrobić ale jak sobie o tym pomyślę, to nachodzą mnie mdłości...

Po opiłowaniu spawu z tylnego trójkąta ramy okazało się, że jest tam jeszcze spawane pęknięcie które było wzmocnione "owijką" z blachy metalowej, jakoś nie budzi to mojego zaufania tym bardziej, że w okolicy są jakieś zalane mosiądzem wgniecenia.

Skłaniam się do wycięcia i wspawania rurki. Plan jest taki: zrobię solidną podstawę z desek w kształcie litery C, przykręcę do niej trójkąt, wytnę, przygotuję kawałek rurki do wspawania i będę szukał kogoś z TIGiem. Potrzebna jest mi rura o średnicy 22,2mm, może ktoś ma z Was taką rurkę? Inne plany pozyskania materiału to kupno kierownicy stalowej 7/8 cala, jeszcze inny to podarowanie sobie tego 0,2mm i wspawanie 22mm. Macie jeszcze jakieś wskazówki? nigdy czegoś takiego nie robiłem. Kolejna sesja garażowania już w następny weekend. :D

Rama rozkręcona, podnóżki wyprostowane. Dorobiłem resztę replik śrub na improwizowanej tokarce z wiertarki, wyszło ok. Segreguję części do pudeł: w jednym repliki do tokarza, w innym rzeczy do ocynku.

Ciekawostka przy okazji dyskusji o kondensatorach iskrowników: okazało się że mam sprawny kondensator w Lucasie N1 (bez cech przebicia). Wygląda na oryginalny, jego pojemność to 400nF! Kilkukrotnie więcej, niż dedykowane współcześnie zamienniki.
_________________
Iż49 1957, Matchless G3LS 1953
 
 
nickeledon


Motocykl: Iż-49
Posty: 2834
Skąd: Słupsk
Wysłany: Pon 29 Sty, 2018   

sztyga20 napisał/a:
Cewka iskrownika spalona

Ale, że jak?
sztyga20 napisał/a:
Skłaniam się do wycięcia i wspawania rurki.

Tak.
sztyga20 napisał/a:
pozyskania materiału to kupno kierownicy stalowej 7/8 cala

Nie.
sztyga20 napisał/a:
podarowanie tego 0,2mm i wspawanie 22mm

Tak.
sztyga20 napisał/a:
zrobię solidną podstawę z desek

Spaw i tak przeciągnie.
Można zrobić jeszcze wersję z wałka z zatoczeniami tak aby wpuścić w wewnętrzną średnicę rurki i obspawać.
 
 
sztyga20


Motocykl: Iż-49
Posty: 292
Skąd: Kraków/Przeworsk
Wysłany: Pon 29 Sty, 2018   

Cytat:
Ale, że jak?

Przerwanie ciągłości uzwojenia wtórnego. Czeka mnie przewijanie. Pomyśle o tym sposobie z obtoczeniem wstawki. Dzięki.
_________________
Iż49 1957, Matchless G3LS 1953
 
 
sztyga20


Motocykl: Iż-49
Posty: 292
Skąd: Kraków/Przeworsk
Wysłany: Pon 12 Mar, 2018   

Od ostatniej relacji wydarzyło się całkiem sporo, chociaż tego nie widać. Ktoś kto tego osobiście nie przerabiał by się zdziwił ile czasu schodzi nad rozłożeniem zardzewiałego motocykla na pojedyncze śrubki.

Ale po kolei, od lutego byłem w garażu kilka razy przypadkowo po kilka godzin i oraz miałem dłuższą posiadówę w ten weekend.

Problem który wyskoczył z iskrownikiem spowodował że odpuściłem go sobie na póżniej. Zaprojektowałem maszynkę która ma mi pomóc nawinąć cewkę, łożyska, wałki i powycinane deseczki będą czekać na półce aż przyjdzie mi wena się tym zająć:), może urlop albo nawet następny rok. Preszpan na izolacje i drut nawojowy też już czeka.

Na warsztat poszła rama.

Na początek trochę gięcia (pisałem wcześniej że podnóżki były na różnych wysokościach), przy pomocy palnika oraz naprędce wykonanych rozmaitych dźwigni naprostowałem to jak trzeba, otwory na szpilki też się zgadzają:




Wyciąłem płaskownik który ktoś przyspawał do elementów ramy motocykla, miejsce po płaskowniku na wsporniku podnóżka wyciąłem, udało się do zrobić bez naruszenia właściwej rurki nośnej (zdjęcie jeszcze zanim jeszcze wyrównałem papierem ściernym), ale przyznacie że i bez tego nie wygląda źle:)



Z tylnym trójkątem nie było tak łatwo, wyciąłem spawany i pęknięty odcinek, tokarz dotoczył mi z rurki precyzyjnej 22mm wstawkę z mufą która wchodziła do wewnątrz

Tak to wyglądało przed spawaniem:


I po spawaniu:


całość wyrównałem pilnikiem, niestety na około spawu są małe dołeczki i będzie widać że było grzebane. Osobiście jakoś mi to nie przeszkadza, motocykl swoje przeszedł i nie ma co udawać że nie... Mimo wszystko zastanawiam się nad np, cynowaniem twardą cyną. Główne elementy ramy chce dać do proszku. Cynował ktoś z Was ramę przed malowaniem proszkowym? wytrzyma?

Miałem też dorobioną reperaurkę do stopki centralnej, była pęknięta w wielu miejscach rurka łącząca obie nóżki, szczęśliwie że kupiłem na zapas rury precyzyjnej 22mm, to starczyło dla tokarza. Spawacz pospawał i gotowe. Tokarz przy okazji dorobił tulejki, niestety zapomniałem zrobić zdjecia:(

Podczas pewnej przypadkowej wizyty w garażu naszedł mnie kurier i przyniósł mi pręt precyzyjny 1/4 cala (naszukałem się go po internecie), miałem dorobić z niego cięgno hamulca. Niestety nie było dostępnych takich prętów z miękkiej stali, tylko hartowane do 65HRC i jeszcze chromowane. Naciąć gwint na czymś takim to śmierć dla indyjskiej narzynki.
No cóż, nawrzucałem suchego węgla do mojej kozy w kącie, otworzyłem cug na maksa i jak koza rozgrzała się do intensywnie pomarańczowego koloru włożyłem do niej końcówkę pręta na 10 min i zostawiłem do swobodnego ostygnięcia. Po tym zabiegu dało się naciąć gwint cięgna hamulca
Tak wygląda oryginał i replika (niestety oryginał do niczego):



Z większych rzeczy zostały mi jeszcze koła, po przejściu koszmaru z wyciągnięciem łożysk i odkręceniem wszystkiego ze środka (niestety w ruch poszedł palnik, różne środki chemiczne i ciężkie narzędzia) przeszedłem kolejny koszmar z rozplataniem, chciałem uratować możliwie duża ilość szprych aby mieć bazę do wykonania replik. Niestety oryginalne szprychy są cieniowane, chyba nikt mi takich nie zrobi... Musze następnym razem dokładnie pomierzyć otwory w obręczach i piastach oraz przemyśleć sprawę dobrania optymalnej średnicy nowych szprych.
Oryginalnie obręcze były chromowane z czarnym paskiem przez środek obręczy. Mam wątpliwości czy upierać cię na chromie. Obręcze są ogólnie zdrowe ale mają liczne wżery, ciężko bedzie to przygotować do chromowania (o ile w ogóle), chrom dekoracyjny niecyjankowy słabo się trzyma mocno obciążonych elementów, w kąpieli cyjankowej niestety nikt mi nie położy (byłem w WSK, niestety nie przyjmują zleceń z zewnątrz). Chyba zrobię też w proszku, ale będę trochę niezadowolony:/
Dylemat co jest bardziej oryginalne: oryginał w nieoryginalnym malowaniu czy replika w oryginalnym malowaniu?
Tak to wygląda:




Z innych rzeczy spoza głównego nurtu prac: w motocyklu jes trochę tulejek gumowych (odbojniki i oczka w amortyzatorach), tuleje amortyzujące pod bakiem. O repliki ciężko. Kupiłem mieszankę do wykonywania odlewów poliuretanowych, po zabarwieniu masy węglem aktywowanym (docelowo będzie grafit amorficzny) wykonałem próbną tulejkę, efekt super, poliuretan ma w wielu zastosowaniach właściwości lepsze niż guma. Spróbuję sobie kiedyś odlać tulejki do iża do zabieraka tylnego koła bo dostępne na rynku repliki szybko się sypią...


Pora było też wykonać kolejne repliki śrubek, dopiero po tym etapie można wywieźć wszystko do cynkowania. Kilka zdjęć, jestem zadowolony z tej roboty:)

śruby amortyzatorów


Moja prowizoryczna tokarka


I prowizoryczna gwintownica, wszystko marki Celma:) w imadle kolejna narzynka do kolekcji, teraz BSF 1/4

Niestety gwintowanie z ręki choćby nie wiem jak się przykładać nigdy nie wychodzi idealnie. Ponadto na wiertarce można pilnikiem naciąć sobie delikatny rowek w iescu gdzie gwint ma się kończyć. Daje do zdecydowanie lepszy efekt wizualny.
Żałuje że nie robiłem tak od początku.


Przy okazji ciekawostka. Chciałem zamówić 10 śrub standardu BSF dł. 6 cali. Napisałem do hurtowni w Krakowie reklamującej się w internecie bogatym asortymentem, śruby był na stanie, złożyłem ofertę. Całość (tak zrozumiałem początkowo) miała kosztować 63zł + wysyłka. Drogo myślę, ale kupię bo co zrobić. I dostałem fakturę na 630zł... To pisze do nich że potrzeba mi tylko 10 śrub a nie 100, i wyszedłem na idotę który nie umie czytać faktury, cena 63zł była za jedną śrubę:D taką zwykłą w trochę lepszej klasie wytrzymałości. No to odmówiłem, przekopałem jeszcze raz internet i znalazłem takie same śruby 20x tańsze.

Materiał wyjściowy:

I gotowe repliki:


Oraz gotowy transport do galwanizerni. Cynkuje też sprężynę podstawki centralnej. Gadałem z obsługą, mają wszystko wygrzać aby wodór uciekł:), sprężyny szczęk hamulcowych będę samodzielnie oksydował, zrezygnowałem z cynkowania ich.

W osobnym pudle mam też przygotowane rzeczy do piaskowania i malowania proszkowego, została mi do zabezpieczenia tylko główka ramy.
_________________
Iż49 1957, Matchless G3LS 1953
 
 
nickeledon


Motocykl: Iż-49
Posty: 2834
Skąd: Słupsk
Wysłany: Wto 13 Mar, 2018   

sztyga20 napisał/a:
Niestety na około spawu są małe dołeczki i będzie widać że było grzebane. Osobiście jakoś mi to nie przeszkadza, motocykl swoje przeszedł i nie ma co udawać że nie...

I to jest prawidłowe podejście do życia.
sztyga20 napisał/a:
Mimo wszystko zastanawiam się nad np, cynowaniem twardą cyną. Główne elementy ramy chce dać do proszku.

Jeżeli nigdy nie cynowałeś to się nawet nie bierz za temat, szkoda czasu i nerwów ;D Malowanie proszkowe tylko i wyłącznie jako podkład, w żadnym przypadku nie traktuj proszku jako warstwy dekoracyjnej!
Jeżeli masz zaprzyjaźnionego malarza, to poproś go aby w miejscach spawu "dosypał" więcej materiału i później można to wyprowadzić, kratery po spoinach może nie znikną całkowicie, ale na pewno będzie lepiej.
sztyga20 napisał/a:
Obręcze są ogólnie zdrowe

Złudzenie optyczne, wiem o czym mówię.
sztyga20 napisał/a:
Dylemat co jest bardziej oryginalne

Lepsze są koła okrągłe od kół kwadratowych, bynajmniej do jeżdżenia. Do postawienia motocykla przy kominku lepsze są te co masz.
sztyga20 napisał/a:
Napisałem do hurtowni w Krakowie

Ja czasami ratuję się tu:
https://www.werbus.pl/pl/c/SRUBY-CALOWE/273
 
 
Spiker


Motocykl: Planeta
Posty: 941
Skąd: Rzeszów
Wysłany: Wto 13 Mar, 2018   

sztyga20 napisał/a:
Niestety oryginalne szprychy są cieniowane, chyba nikt mi takich nie zrobi...

Zrobi, zrobi :)

Jak chcesz z GB to: http://www.central-wheel.co.uk/spokes/spokes.html
- tylko musisz się przygotować na wydatek ok. 500 zł (bez przesyłki) na koło 40-to szprychowe.

Niemcy też robią (szprychy ze słynną koniczynką), ale nie każdy rozmiar, tylko zestawy do ich popularnych powojennych modeli: https://www.speichen-spokes.de/de/

No i ostatnio pojawiła się polska opcja (pojedynczo i podwójnie cieniowane):
http://lightspeedteam.pl/...nierdzewne.html
http://lightspeedteam.pl/...nierdzewne.html

Obręcze można zdobyć z tych samych / podobnych źródeł ...

Po śruby, nakrętki, itp. wstąp do Śrubresu (http://srubres.pl/sklep/) - mają spory wybór calowych na stanie (w cenie 0,50 zł za sztukę max.).
_________________
Iż Planeta '63 oraz NSU 351 OSL '38, M-72 '60, Junak M10 '64, H-D FLHRC '09, ...
www.nsu-riders.pl
 
 
sztyga20


Motocykl: Iż-49
Posty: 292
Skąd: Kraków/Przeworsk
Wysłany: Wto 13 Mar, 2018   

Dzięki Spiker za linki! Napisałem do tej polskiej firmy, zrobią mi szprychy, obręcze też są w stanie zrobić (jeszcze się nad tym waham, bo dodatkowe koszta, zobaczę jeszcze jak moje obręcze będą wyglądać po piaskowaniu).
Śrubres znam, świetny sklep, kupowałem tam już sporo śrubek do Matchlesa. Ze swojej strony polecam sklep: http://geobolt.pl mają jeszcze większy wybór śrub calowych w kilku standardach i ceny ok, ale zakup tylko na działalność.

Nickeledon: docelowo trochę gratów chce zostawić w proszku docelowo, np. osłonę iskrownika, główne dolne wsporniki ramy, stopkę centralną, osłonę prądnicy i łańcucha, wewnętrzny dekiel sprzęgła, piasty, ogólnie wszystkie te miejsca gdzie jest brudno i kamienie lecą często:) Powłokę dekoracyjną będę kładł na puszki narzędziowe, błotniki, zbiornik paliwa, może na głównym elemencie ramy, jeszcze się zastanawiam.
Ale jak to z malowaniem proszkowym: kładą najpierw podkład proszkowy i na to dopiero właściwy proszek w docelowym kolorze? Bo może na niektóre elementy szkoda kłaść dwóch warstw tylko dogadać się aby jedynie podkład proszkowy położyli? Nie przeszkadza to potem w pracach blacharsko-spawalniczych? Powłoki proszkowe dobrze nadają się jako podkład do akrylu? Na motocyklu będzie też trochę naklejek: np oznaczających poziom oleju w sprzęgle, logo Matchless na puszkach narzędziowych (nie tylko dla szpanu ale tak było oryginalnie:), wtedy pasowałoby takie naklejki chyba jeszcze lakierem przeźroczystym, no ale na akryl nie słyszałem aby ktoś kładł lakier...
Jak to zrobić żeby było dobrze? O lakiernictwie mam słabe pojęcie niestety...
_________________
Iż49 1957, Matchless G3LS 1953
 
 
nickeledon


Motocykl: Iż-49
Posty: 2834
Skąd: Słupsk
Wysłany: Sro 14 Mar, 2018   

sztyga20 napisał/a:
Napisałem do tej polskiej firmy, zrobią mi szprychy

W LST? Przecież zedrą z Ciebie ostatnie skarpetki, oni mają bardzo drogie hobby :D

I żeby Tomek z Szymonem chociaż zadowolili się jednym sajdem, ale każdy ma jeszcze po solowym angolu, ty wiesz ile kosztuje przygotowanie motocykla do wyścigów? :D


sztyga20 napisał/a:
Ale jak to z malowaniem proszkowym

Technologia powinna wyglądać następująco:
-śrutowanie (po piaskowaniu pozostaje pył którego nikomu nie chce się dokładnie usunąć i powierzchnia ma mniejszą przyczepność)
-fosforanowanie zanurzeniowe celem zamknięcia/zatkania por w metalu
-podkład proszkowy(poliuretan, epoksyd itp.)
-warstwa proszkowa dekoracyjna
Nie mieszaj detali malowanych akrylem i proszkowo nawet w tym samym kolorze, będzie się odznaczać. Proszek to nic innego jak plastik i nie ma ani wysokiego połysku, ani głębi.
sztyga20 napisał/a:
no ale na akryl nie słyszałem aby ktoś kładł lakier...

Są wariaci co to robią, i nawet to im wychodzi. :)
PS
Jeżeli uznasz, że LST zaśmieca wątek to daj znać, posprzątam.
 
 
Suchy


Motocykl: Iż-49
Posty: 1246
Skąd: Kielce
Wysłany: Sro 14 Mar, 2018   

Sztyga, też mam identyczną tokarkę, a czego używałeś jako noża tokarskiego?
 
 
 
sztyga20


Motocykl: Iż-49
Posty: 292
Skąd: Kraków/Przeworsk
Wysłany: Czw 15 Mar, 2018   

LST spokojnie może zostać, fajne sprzęty!
A co do cen to jeszcze czekam na oficjalną ofertę, ale wstępnie wychodziło że to jednak mimo wszystko najtańsze źródło:(

Suchy: w roli noży tokarskich w zależności od wymaganej precyzji używam szlifierki kątowej oraz kilku pilników, do prostych rzeczy wystarcza, nawet dorobiłem kiedyś tulejkę z brązu do napędu prędkościomierza, ostatnio dokupiłem uchwyt do wiertarki 16mm i mogę "toczyć" większe rzeczy:)
_________________
Iż49 1957, Matchless G3LS 1953
Ostatnio zmieniony przez sztyga20 Czw 15 Mar, 2018, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
nickeledon


Motocykl: Iż-49
Posty: 2834
Skąd: Słupsk
Wysłany: Czw 15 Mar, 2018   

sztyga20 napisał/a:
co do cen

Żartowałem, chłopaki mają nawet taniej niż gdybyś chciał kupić samemu w GB.
 
 
Suchy


Motocykl: Iż-49
Posty: 1246
Skąd: Kielce
Wysłany: Czw 15 Mar, 2018   

Iktornie, ja identycznie.
 
 
 
sztyga20


Motocykl: Iż-49
Posty: 292
Skąd: Kraków/Przeworsk
Wysłany: Pon 16 Kwi, 2018   

Kolejna relacja przyniesie pewnie trochę kontrowersji, rame i główne elementy ramy, osłonę na kamyki oraz piastę dałem do malowania proszkowego. Z decyzją co z tym dalej zrobię czy zostawiam czy potraktuje jako podkład odwlekałem do chwili odebrania rzeczy i obejrzeniu jak to wygląda.
I jak dla mnie wygląda ok, za całość z piaskowaniem zapłaciłem 150zł. Resztę też pewnie zrobię proszkowo (puszki narzędziowe, zbiornik na olej i benzynę, błotniki, puszkę sprzęgła) ale zmatuję i pójdzie na to dekoracyjna wartwa akrylowa. Zakład nie daje podkładu poliuretanowego tylko „cynkowy”. Zanim jednak przejdę do tego etapu czeka mnie trochę prac blacharskich.

Niestety tokarz dał ciała i nie zdążył zrobić mi sworznia wahacza i tulejek, ale to pierwsza jego wpadka i w sumie nic się nie dzieje, skutek jednak jest taki że trochę zmieniłem kalendarz prac.
Na początek na pocieszenie poprzymierzałem to co miałem pod ręką:

Aby nie było że tylko w garażu siedzę w ładną pogodę na następny dzień siadłem na iża i zrobilem ponad 100km po górkach:)
Pytanie (głównie do znawców anglików) do czego może służyć ten otwór w szplce łączącej tylny trójkąt ramy z resztą? Jest tam otwór do wkręcenia czegoś, jest on tylko z jednej strony, szpilka oczywiście nie pracuje jako łożysko tak więc kalamitka odpada…


Złożyłem też tylną piastę, na dniach spodziewam się wieści odnośnie replik obręczy i szprych tak że się już niedługo przyda. Miałem wątpliwości czy nie uszkodziłem łożysk podczas ich wybijania, niestety pukanie deseczką ich nie ruszało i w ruch poszedł palnik, duży młotek i aluminiowy wybijak, jednak na oko nie widziem absolutnie żadnych defektów na bieżniach czy też wałeczkach tak że założyłem stare łożyska.


Natomiast z przednią piastą jest ciężko…
Oś piasty stanowi nierozerwalną całość z bieżniami łożysk, co gorsza ma on delikatne bicie z jednej strony (w granicach 0,5mm),

jedna z bieżni jest idealna, natomiast druga ma lekkie otarcia, pod palcem nie czuć żadnych nierówności jednak mnie to zastanawia:

Takie osie są niedostępne w handlu pewnie od 50lat, można kupić jakiś zamiennik w postaci całego zespołu łożysk który zamknięty jest w wałku umieszczanym w otworze piasty za bardzo dużo funtów. No i nie wiem co mam robić, czy szukać zakładu co mi naprostuje wałek i składać na tym co mam na podejrzanej bieżni czy coś kombinować.
Otwór piasty ma 38mm (dziwne że wymiar niecalowy), oś ma maks. 19.05mm. Niestety łożysk 38mm jest tyle co nic, ale wśród tych nielicznych np. b18z o wym. 38x18,7x10mm, kulkowe od przekładni kierowniczej w suzuki vitarze ponoć:) może na nim by coś wykombinował tzn. oś z wytoczonym odpowiednim dystansem w środku… Co radzicie?

Kolejny problem: osłona sprzęgła w miejscu gdzie jest pokrywa amortyzatora „zrywu” jest i przeszlifowana i trochę przerdzewiała, wdać malutką dziurkę ale spokojne zrobiłbym większą palcem gdybym się postarał. Mogę delikatnie oczyścić z rdzy ręcznie (piaskowanie byłoby zabójcze) i załatać matą szklaną z żywicą epoksydową wewnątrz, ewentualnie co innego? Zlecić wykonanie takiego dekielka i przyspawać? Ciężko byłoby coś takiego zrobić, ta blacha ma poniżej 1mm grubości, nie mam pomysłu.



Na pocieszenie udało się zdobyć odpowiednią rurę precyzyjną i zrobić repliki przegnitych szklanek amortyzatora, pozostało jedynie przyspawać koreczki z góry, albo spróbuję je przylutować twardą cyną.


Na koniec przed wycieczką iżem udało mi się rozebrać na części pierwsze tylne amortyzatory „jampoty” uchodzące za trudno rozbieralne, ale wszystko się udało, oczywiście bez palnika nie chciało pójść


Dzisiaj przed pracą zawiozłem co trzeba do zakładu, przeszlifuja mi w nich otwory (niestety porobiły się progi) i wałki, przy okazji zostaną pochromowane techniczne.
Póżniej tokarz zrobi tulejki, a ja we własnym zakresie zrobię oczka „metalogumowe” z poliuretanu, grafit do zabarwienia masy już idzie pocztą:). I jeszcze jedna rzecz dla tokarza, w jednym „jampocie” ktoś krzywo wkręcił tą aluminiowa czapeczkę na aluminiowy cylinder i połowa gwintu jest niestety zjechana ale nie na tyle żeby nie rokowało na naprawę, może tokarz sobie poradzi.
_________________
Iż49 1957, Matchless G3LS 1953
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme xandblue created by spleen modified v0.2 by warna